Bezobjawowe Zachorowania Na Odrę

2018-11-06
Pamiętacie 451 dzieci zaszczepionych w 1967 roku? Dane pochodziły z badania, które nadzorował Jan Kostrzewski, polski epidemiolog, autor mojej ulubionej książki. Kto przeczytał artykuł, może zauważył, a jak nie, to się teraz zdziwi.

Badanie wykonano jeszcze PRZED wprowadzeniem obowiązkowych szczepień na odrę (w latach 1967-69) i opublikowano w 1971 roku. Porównywano w nim skuteczność dwóch szczepionek, aby stwierdzić, którą z nich zastosować na masową skalę.

The studies were performed on children living in or attending day-nurseries or orphanages [...]; 47.5% of the children under observation were from day nurseries and 52.5 % were from orphanages.
The studies were carried out with children aged 9-36 months who had no history of measles [...].


Do badania wybrano dzieci, które pochodziły ze środowisk, gdzie przebywały w dużych grupach przez długi czas (żłobki) lub cały czas (sierocińce), nie chorowały na odrę i były w wieku od 9 miesięcy do 3 lat. Dla porównania skuteczności szczepionek pobrano krew od wszystkich dzieci jeszcze przed zaszczepieniem. Jak działały szczepionki, teraz nas nie interesuje. Istotne jest to, co wykazało badanie krwi NIEZASZCZEPIONYCH dzieci, które NIE CHOROWAŁY na odrę.

Wybrano 851 dzieci, ale u 141 (17%) wykryto przeciwciała i grupa ta nie wzięła ostatecznie udziału w badaniu. W pierwszej chwili pomyślałam, że to muszą być przeciwciała matczyne, ale ich ilość powinna z wiekiem maleć. Szkopuł w tym, że im starsze dzieci, tym większy był odsetek odpornych na odrę! Spośród dzieci poniżej pierwszego roku życia 5 było odpornych (4%), spośród dzieci w wieku 1-2 lat 42 (11%), w wieku 2-3 lat już 94 (26%). Te dzieci musiały przejść odrę bezobjawowo, a skoro przebywały w dużych skupiskach, musiały się od kogoś zarazić i kogoś zarazić, więc przypuszczam, że podobny odsetek pozostałych dzieci w żłobkach i sierocińcach też był uodporniony - przecież nie wybrali do badania jakiś wyjątkowych przypadków?

Oczywiście praca skupiła się tylko i wyłącznie na szczepionkach i powyższa informacja pozostała bez komentarza. Tymczasem już 50 lat temu, jeszcze przed wprowadzeniem obowiązkowych szczepień, można było zauważyć, że całkiem spora liczba zachorowań przebiega tak lekko, że wręcz bezobjawowo.

Kiedy już wiedziałam czego szukać, znalazłam inny artykuł: Measles antibody levels after vaccination with Edmonston-Zagreb and Schwarz measles vaccine at 9 months or at 9 and 18 months of age: a serological study within a randomised trial of different measles vaccines, Vaccine. 2013 Nov 19;31(48):5766-71. Tym razem badanie współczesne (rozpoczęte w 2004 roku, opublikowane w 2013) przeprowadzone w Gwinea Bissau (zachodnia Afryka), również porównujące skuteczność dwóch szczepionek.

Początek badania zszedł się w czasie z epidemią odry, więc część dzieci uprzednio wybranych w wieku 4,5 miesiąca przechorowała odrę przed szczepieniem zaplanowanym na 9 miesiąc życia. Z 896 dzieci wykluczono 65, które przeszły infekcję objawowo (7%). Jednakże spośród 822 dzieci zakwalifikowanych (kilkoro odrzucono z jeszcze innych powodów), 56 (7%) miało już odpowiednio wysoki poziom przeciwciał - 9% dziewczynek i 5% chłopców.

Tym razem autorzy wprost przyznają i podkreślają to w kilku miejscach, że tak osobliwie wysoki poziom przeciwciał matczynych w 9 miesiącu życia jest mało prawdopodobny. Są to raczej przeciwciała wyprodukowane w wyniku infekcji bezobjawowej. Argumentują to w następujący sposób:
1. Matki dzieci, które miały wysoki poziom przeciwciał, nie miały wyższego poziomu przeciwciał niż matki dzieci pozostałych, a więc nie przekazały ich swoim dzieciom więcej.
2. Mimo że dziewczynki miały niższy poziom matczynych przeciwciał w wieku 4,5 miesiąca niż chłopcy, to w wieku 9 miesięcy poziom ten był już wyższy i wydaje się, że tylko infekcja bezobjawowa może wytłumaczyć takie odwrócenie poziomów (51% dzieci badanych to chłopcy).
3. Wysoki poziom matczynych przeciwciał obniżyłby odpowiedź na szczepionkę, jednak dzieci, które miały wysoki poziom przeciwciał w 9 miesiącu życia i zostały zaszczepione, miały go również w wieku 18 i 24 miesięcy.

Tak więc z pierwotnie wybranej grupy z grubsza po tyle samo dzieci przeszło odrę objawowo co bezobjawowo, czyli w rzeczywistości chorowało dwa razy więcej niemowląt. Pomyśleć, że nawet w Afryce można przejść odrę bez powikłań.

co na to świat nauki?

Po zetknięciu się człowieka z zarazkiem odry występuje zawsze zakażenie jawne, objawowe. Do niezmiernie rzadkich wypadków należą zakażenia poronne (występowanie jedynie okresu nieżytowego), zwykle po zastosowaniu leczenia swoistego. Nie są znane również przypadki zakażeń bezobjawowych i nosicielstwa.
dr med. Aleksander Motak, Choroby zakaźne. Podręcznik dla średnich szkół medycznych, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1963

To były dawne czasy, nie robiono wtedy badań, a odrę rozpoznawano na podstawie objawów klinicznych. Po prostu, jeśli ktoś nie miał wysypki, to uznawano, że nie miał odry. Mogło im to umknąć.

A dziś? Bieda z nędzą. Jakoś nie mogę doszukać się informacji o bezobjawowych zachorowaniach. Minęło już tyle czasu, że ta wiedza powinna być powszechnie znana, a dlaczego nie jest, dowiecie się za chwilę.

Tu na przykład piszą, że nie ma:

Nie zdarzają się raczej przypadki bezobjawowego zakażenia tym wirusem.

Tu, że jednak może być:

Może mieć łagodny obraz pozbawiony wysypki [...]

Ale to takie tam artykuliki bez źródeł. A gdzie oficjalne informacje? Cóż, w wysoko wyszczepionym społeczeństwie jest mało osób niezaszczepionych, więc łatwo ukryć takie zachorowania. Na temat odry bezobjawowej po szczepieniu można za to znaleźć całe peany:

Przebieg choroby u osób zaszczepionych jest dużo łagodniejszy niż u osób, które jeszcze nie przeszły serii szczepień.

co to znaczy "chorować"?

To może wyjaśnijmy sobie, co to znaczy "bezobjawowo" i "zachorować". Potocznie zachorowanie rozumie się jako wystąpienie pewnych nieprzyjemnych objawów, ale przecież nie musisz mieć objawów, żeby się uodpornić, prawda? Chorobą jest więc raczej sam kontakt z patogenem, który skutkuje przeszkoleniem systemu immunologicznego, a jak masz objawy, to jest to taka "bardziejsza" choroba.

Powiedzmy, że do twojego organizmu wniknął jakiś wirus, ale masz tak świetnie działający układ odpornościowy, że najeźdźca został zlikwidowany, zanim zaczął wyrządzać szkody. Twój organizm poznał wroga i go zapamiętał, a Ty nawet o tym nie wiesz. Chorowałeś czy nie? A przecież codziennie stykamy się z różnego rodzaju patogenami, które są na bieżąco zwalczane. Można więc powiedzieć, że chorujemy non stop :D Tylko od czasu do czasu jakiś przybysz zanadto się rozpanoszy i się o tym dowiadujemy.

Oczywiście mówią, że szczepionki nie wywołują chorób, przeciw którym mają chronić. Nonsens. Jakby nie wywoływały, to by nie działały. Dlatego po szczepieniu często pojawia się gorączka albo obrzęk w miejscu wkłucia. Dlatego po szczepieniu przeciw odrze możesz mieć swoisty odczyn odrowy, po szczepieniu przeciw różyczce swoisty odczyn różyczkowy, po szczepieniu przeciw śwince zapalenie ślinianek, a po szczepieniu przeciw ospie wietrznej wysypkę ospopodobną. Po prostu założenie jest takie, żeby tych objawów nie było.

Wysypka jest cechą charakterystyczną odry i główną przesłanką do rozpoznania tej choroby. Ale może się też zdarzyć, że nie będziesz miał wysypki, a jedynie nieżyt nosa i gorączkę, i to też będzie odra. Może się też zdarzyć, że nie będziesz miał również nieżytu i gorączki, i to też będzie odra. Zachorowałeś objawowo czy nie, przy kolejnym kontakcie z patogenem też będziesz chorował. Pamiętasz rodziców, którzy nie zarażali się od swoich dzieci? To się nazywa reinfekcja.

Może jesteś w takim wieku, że urodziłeś się przed wprowadzeniem szczepień, a wiesz też, że nigdy na odrę nie chorowałeś? Zbadaj przeciwciała, może się okaże, że mimo wszystko jesteś odporny? A może przebadaj rodziców, dziadków? Znajdź jedną osobę, tyle wystarczy, która przeszła odrę bezobjawowo. Będziesz wiedział.

Wracając do rodziny z Pruszkowa: jedyną osobą, która nie zachorowała, była 9-letnia córka, która została zaszczepiona 1 dawką. Oczywiście miała kontakt z wirusem, już drugi zresztą, więc technicznie rzecz biorąc chorowała, ale właśnie bezobjawowo. Za to pozostałe 3 zaszczepione osoby zachorowały objawowo, więc ten wcześniejszy kontakt z atenuowanym wirusem niewiele im pomógł.
W dowcipny sposób media przedstawiają zależność ciężkości objawów od zaszczepienia. Twierdzą, że 4 zaszczepione osoby przeszły odrę lekko (lub wcale), natomiast 2 najmłodsze niezaszczepione córki miały ciężkie objawy. Tylko że matka powiedziała, że dziewczynki nie zostały zakwalifikowane do szczepienia przez lekarza. Z powodu choroby, jak dodała dziennikarka. Pierwszą dawkę podaje się w wieku 13-14 miesięcy, natomiast dziewczynki mają 6 i 7 lat. Wskazywałoby to na jakieś poważne i długotrwałe przeciwwskazania, więc to może raczej one wpłynęły na ciężkość objawów, hę?

Pomyślcie, co by było, gdyby sanepid za każdym razem mówił, że zachorowali nieszczepieni, a do statystyk wpisywał już zaszczepionych. Potem dr Jaśkowski chodziłby po telewizjach z tabelkami i nikt by mu nie wierzył, bo przecież pracownik państwowy powiedział co innego. Tak to właśnie działa.

pojedyncze przypadki zachorowań na odrę

Sanepidy mają ogromny problem, ponieważ bez przerwy pojawiają się odizolowane zachorowania na odrę.

Od kilku lat zgłaszane są przede wszystkim zachorowania sporadyczne. W 2004 roku nie udało się ustalić powiązania epidemiologicznego z innymi przypadkami dla żadnego chorego.
Rysunek 2
źródło: biuletyn
Co wg sanepidu z tego wynika?

O stosunkowo niskiej czułości systemu nadzoru nad odrą w Polsce świadczy także fakt, że aż 31 zachorowań (91%) zarejestrowanych w 2002 r. to przypadki rozproszone, izolowane, w których nie ustalono źródła zakażenia. Oznacza to, że co najmniej 31 innych zachorowań nie zostało wykrytych lub nie zostało zgłoszonych.
Rysunek 3
źródło: biuletyn
Proponowane wyjaśnienie:

Brak jest danych o źródle zakażenia sporadycznych zachorowań - w niektórych przypadkach należałoby rozważyć czy nie były to zachorowania zawleczone (importowane).

A może po prostu gdzieś pomiędzy występują zachorowania bezobjawowe? Wydaje mi się, że przy obecnej nagonce medialnej, jak ktoś dostanie wysypki, to uda się do lekarza w podskokach. Może więc chorzy nie miewają wysypki i dlatego ich nie widać w statystykach?

program eliminacji odry

A teraz przechodzimy do clou. Według WHO, choroba musi posiadać pewne konkretne cechy, żeby można było ją eradykować. Takie cechy posiadała ospa prawdziwa. Nie ma zachorowań bezobjawowych. Eradykujem odrem.

No przecież robią nas w bambuko XD A wszystko po to, żeby utrzymać wysoki odsetek wyszczepienia.
comments powered by Disqus