Petycja Dotycząca Obowiązku Szczepień

2018-09-06
11 lipca 2018 roku Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP złożyło w sejmie podpisy poparcia dla projektu zmiany ustawy dotyczącej szczepień ochronnych. Jedną z głównych zmian w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi byłoby usunięcie wszystkich przymiotników “obowiązkowe” użytych w stosunku do szczepień. Tym samym wszystkie szczepienia stałyby się dobrowolne. STOP NOP miało na zebranie podpisów 3 miesiące. Udało się ich zebrać 121 296, a więc średnio prawie 1333 dziennie.

Dzięki zaangażowaniu Pana Patryka z kanału Pod Mikroskopem, trafiłam na inną inicjatywę, a mianowicie projekt ustawy, która wprowadziłaby obowiązek szczepienia jako kryterium przyjęć do żłobków i przedszkoli. Petycję dotyczącą tego projektu utworzono 3 czerwca 2018 roku i do dnia dzisiejszego (tj. 6 września) podpisało się pod nią 565 osób... Przez 3 miesiące... Natomiast żeby projekt trafił do Sejmu, niezbędne jest uzyskanie 100 tys. podpisów wyrażających poparcie. Cóż, może wynika to z braku odpowiedniej reklamy. O ile sporo jest artykułów na ten temat, to chyba tylko w jednym znalazłam link do petycji. A może po prostu tak znaczna różnica w liczbie podpisów wynika z woli społeczeństwa?
Rysunek 1
źródło: sonda
(stan na dzień 6.09.2018)
Rzućmy okiem na projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw. Jest króciutki - zaledwie dwie strony. Obowiązkowym kryterium przyjęcia do żłobka, przedszkola, szkoły podstawowej i szkoły ponadpodstawowej miałoby być przedłożenie zaświadczenia o posiadaniu przez kandydata wymaganych przepisami obowiązkowych szczepień ochronnych. Zaświadczenie takie miałby wystawiać lekarz POZ.

Problem w tym, że projekt wrzuca wszystkich nieposiadających zaświadczenia do jednego worka. Kompletnie pomija powody, dla których kandydat może nie uzyskać takiego dokumentu. Tak samo traktowane są dzieci, które:
- są zdrowe, ale ich rodzice podjęli decyzję o nieszczepieniu,
- przeszły ciężką reakcję alergiczną (np. wstrząs anafilaktyczny) i nie mogą być szczepione,
- są uczulone na białko jaja kurzego i nie mogą być szczepione MMR,
- cierpią na ciężkie niedobory odporności (wrodzone niedobory odporności, zakażenie wirusem HIV, leczenie nowotworów złośliwych, stan po przeszczepieniu narządów) i nie mogą być szczepione preparatami zawierającymi żywe ustroje,
- mają odroczone szczepienie na kilka tygodni z powodu poważnej infekcji,
- nie zostały zaszczepione w terminie przypadającym na krótko przed rekrutacją np. z powodu wyjazdu.

Projekt ustawy mówi bardzo wyraźnie: wymagane przepisami obowiązkowe szczepienia ochronne. Jeśli nie masz choć jednego szczepienia, nie dostaniesz zaświadczenia, ponieważ ustawa nie określa, w jakich przypadkach lekarz może wystawić dokument, pomimo braku którychś szczepień; nie zaznacza też, że ewentualne wyjątki zostaną określone w rozporządzeniu. Stanowczo nieprzemyślany projekt. Strzał w stopę?

565 osób, które podpisało petycję, chce zablokować chorym dzieciom dostęp do powszechnej edukacji. No, chyba że nie przeczytało projektu ustawy, to zwracam honor... Chociaż nie.

aktualizacja

2018-09-27
Dziwna sprawa. Jakiś czas temu wstawiłam link do tego postu pod filmem, dzięki któremu trafiłam na petycję. Niedługo potem zauważyłam, że zmienił się opis pod nagraniem. Chociaż Pan Patryk mówi, dokładnie w 3:17, że zamieści link do petycji, takowego już tam nie ma. Napisałam więc drugi komentarz z zapytaniem, dlaczego go usunął. Po jakimś czasie sprawdziłam, czy coś odpowiedział, a byłam wówczas wylogowana, i okazało się, że moich komentarzy nie ma. Zalogowałam się i były.
Hmm... No dobra, może Pan Patryk ręcznie zatwierdza komentarze, poczekam. Kilka dni później moje wypowiedzi nadal nie były widoczne dla ogółu, ale na kanale pojawiały się nowe filmy i komentarze widzów. Wystawiłam więc parę komentarzy na różnych innych kanałach i są widoczne.
Biorąc pod uwagę to, że pod filmami na kanale Pod Mikroskopem jest bardzo dużo niepochlebnych opinii, zastanawiam się, w jaki sposób obraziłam Pana Patryka, że ukrył moje komentarze? Odnotowałam jedynie fakt, że to dzięki jego zaangażowaniu, trafiłam na petycję, więc było to niejako zawoalowane podziękowanie.

Czy można to już uznać za przyznanie się do nieprzeczytania projektu?

aktualizacja

2018-11-01
Sytuacja się rozwija. Mniej więcej w tym czasie, kiedy wstawiłam ten post (główny), na Facebook'u powstała strona dotycząca projektu ustawy i rozpoczęło się zbieranie podpisów (wg informacji na FB podpisy nie mogą być zbierane on-line, więc zapewne tamte ze strony petycjeonline.com się nie liczą, aczkolwiek jest to nadal ten sam projekt). Reklama poskutkowała i autorzy przebili się do mediów (to zdjęcie mnie rozwala :D).
Rysunek 1
źródło: poradnikzdrowie.pl
Przypominam w skrócie, że projekt wprowadzał zmiany do trzech ustaw:
1. Nakładał na rodziców dzieci ubiegających się o przyjęcie do
a) przedszkola,
b) szkoły podstawowej,
c) szkoły ponadpodstawowej
obowiązek przedłożenia zaświadczenia o wykonaniu wszystkich obowiązkowych szczepień (Prawo oświatowe).
2. Nakładał na rodziców dzieci ubiegających się o przyjęcie do żłobka obowiązek przedłożenia zaświadczenia o wykonaniu wszystkich obowiązkowych szczepień (ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3).
3. Upoważniał lekarzy POZ do wydawania zaświadczeń o posiadaniu przez dziecko wszystkich szczepień (ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej).

Szczepię & Myślę

Projekt uderzał nie tylko w dzieci, które nie zostały zaszczepione decyzją rodziców, ale również w te, które nie mogły być zaszczepione (chwilowo bądź w ogóle) z powodów medycznych. Dodatkowo, o czym nie wspomniałam wcześniej, bo była to kwestia drugorzędna w świetle tak rażącego błędu, uzależnienie przyjęcia do szkoły od przedłożenia zaświadczenia byłoby sprzeczne z Konstytucją. Ustawa zasadnicza nakłada bowiem obowiązek nauki do 18 roku życia, zobowiązując równocześnie władze publiczne do zapewnienia powszechnego i równego dostępu do wykształcenia (art. 70).

W związku z powyższym zdumiewa mnie fakt, że jeden z autorów projektu jest prawnikiem. Gdyby to byli tzw. zwykli ludzie, to mogłabym zrozumieć, że projekt zawiera raczej samą koncepcję, a ukształtuje się ona dopiero pod wpływem opinii ekspertów. No ale tu mamy adwokata, który w swojej pracy stawia na profesjonalną oraz kompleksową analizę problemu oraz stanu faktycznego. Tak oczywiste powiązania powinny zostać przez niego dostrzeżone, nieprawdaż? Inni je dostrzegli, niekoniecznie prawnicy, i projekt uległ zmianom. Zobaczmy jakim: Usunięto ustępy odnoszące się do szkoły podstawowej i szkoły ponadpodstawowej, które były niezgodne z Konstytucją. Pozostał artykuł odnoszący się do żłobka, ponieważ uczęszczanie do niego jest dobrowolne. Pozostał też ustęp dotyczący przedszkola - tutaj powinno to zostać rozbite, ponieważ co innego przedszkole dla młodszych dzieci, które mają prawo z niego korzystać (Prawo Oświatowe art. 31 ust. 6), a co innego obowiązek przedszkolny (który nie wynika już z Konstytucji, a z ustawy Prawo Oświatowe - art. 31 ust. 4). Jest lepiej, ale nadal nie idealnie.

My name is Błąd. Wiel Błąd.

Dopisano też możliwość wystawienia zaświadczenia o przeciwwskazaniach przez lekarza oraz możliwość przedłożenia takiego zaświadczenia w przedszkolu... ale nie dopisano w żłobku. Więc żłobek nadal pozostaje dostępny tylko dla zdrowych w pełni zaszczepionych w terminie dzieci.
Rysunek 3
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Jak doszło do tych zmian? Z czego zdają sobie sprawę autorzy?
Rysunek 4
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
No właśnie. Co z tego, że lekarz będzie mógł wystawić zaświadczenie, jeśli rodzic nie będzie mógł go przedłożyć? Z komentarza wynika, że najpierw pojawił się zapis o zaświadczeniu tylko przy lekarzu, dopiero potem dopisano go przy przedszkolu i, nie wiedzieć czemu, nie dopisano przy żłobku.
Z jakąż pewnością siebie autor broni dzieci z przeciwwskazaniami medycznymi, powołując się na art. 3. Szkoda, że od początku nie było to w pełni zrozumiałe.
Rysunek 5
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Czemuż to musieliby zmieniać ustawę oświatową, jeśli obowiązek nauki wynika z Konstytucji? I przecież i tak ją zmieniają artykułem 1. Twierdzą też, że poprawili artykuł 2, który traktuje o żłobkach. To czemu ta poprawiona wersja nie jest udostępniona?
Rysunek 6
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Czyli jednak wiedzą, że mogą wprowadzić zmiany tylko tam, gdzie nie ma obowiązku. Dlaczego więc pierwotnie chcieli ingerować również w szkoły?
Rysunek 7
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Przyznali, że na początku uwzględnili także szkoły, ale wykreślili je nie ze względu na Konstytucję, tylko ze względu na konieczność zmiany prawa oświatowego... które i tak zmieniają. Nadal uważają też, że będą mogli z powrotem dołączyć szkoły w późniejszym terminie. Nie ogarniam. Chyba coś źle paczę?
Rysunek 8
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Autorzy rękami i nogami zapierają się, że projekt nie jest formą dyskryminacji. Możemy jednak wywnioskować, jakie są ich prawdziwe intencje, nie pytając ich o zdanie. A może nawet oni sami nie wiedzą, co czynią? Zastanówmy się, co właściwie na celu ma ten projekt? Ma on wprowadzić dodatkowe kryterium do rekrutacji, jakim jest posiadanie wszystkich obowiązkowych szczepień. Po co są kryteria?

Ustawa z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (pogrubienia moje)
Art. 11 ust. 2 pkt 3
Podmiot, który utworzył żłobek lub klub dziecięcy, ustala statut żłobka lub klubu dziecięcego, określając w szczególności warunki przyjmowania dzieci, z uwzględnieniem preferencji dla rodzin wielodzietnych i dzieci niepełnosprawnych;

Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (pogrubienia moje)
Art. 131
[...]
2. W przypadku większej liczby kandydatów spełniających warunek, o którym mowa w ust. 1, niż liczba wolnych miejsc w publicznym przedszkolu, oddziale przedszkolnym w publicznej szkole podstawowej lub publicznej innej formie wychowania przedszkolnego, na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę łącznie następujące kryteria:
1) wielodzietność rodziny kandydata;
2) niepełnosprawność kandydata;
3) niepełnosprawność jednego z rodziców kandydata;
4) niepełnosprawność obojga rodziców kandydata;
5) niepełnosprawność rodzeństwa kandydata;
6) samotne wychowywanie kandydata w rodzinie;
7) objęcie kandydata pieczą zastępczą.
[...]
4. W przypadku równorzędnych wyników uzyskanych na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego lub jeżeli po zakończeniu tego etapu dane publiczne przedszkole, oddział przedszkolny w danej publicznej szkole podstawowej albo dana publiczna inna forma wychowania przedszkolnego nadal dysponuje wolnymi miejscami, na drugim etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę kryteria określone przez organ prowadzący, z uwzględnieniem zapewnienia jak najpełniejszej realizacji potrzeb dziecka i jego rodziny, zwłaszcza potrzeb rodziny, w której rodzice albo rodzic samotnie wychowujący kandydata muszą pogodzić obowiązki zawodowe z obowiązkami rodzinnymi, oraz lokalnych potrzeb społecznych. Organ prowadzący określa dokumenty niezbędne do potwierdzenia tych kryteriów.

Jeśli chętnych jest mniej niż miejsc, to przyjmowani są wszyscy. Kryteria zostały wprowadzone na wypadek, który jest raczej częsty, gdy chętnych jest więcej. Są one realizacją praw gwarantowanych przez Konstytucję:

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
Art. 71 ust. 1
Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych.

Kryteria mają pomagać tym, którzy znajdują się w trudnej sytuacji. I chociaż automatycznie oznacza to, że pomocy nie otrzymają ci, którzy mają lepszą sytuację, nikt nie rozpatruje tego w takich kategoriach. Nikt nie twierdzi, że kryteria mają dyskryminować tych, którzy mają lepszą sytuację, albo że mają ograniczać ich dostęp do żłobków/przedszkoli, albo że mają utrudniać kontaktowanie się takich osób z tymi, którzy mają trudniejszą sytuację.

Czy przyjmowanie w pierwszej kolejności dzieci z rodzin wielodzietnych ma na celu dyskryminację jedynaków?
Czy przyjmowanie w pierwszej kolejności dzieci niepełnosprawnych ma ograniczać dostęp (sic!) dzieci pełnosprawnych do żłobka/przedszkola?
Czy przyjmowanie w pierwszej kolejności dzieci (pół)osieroconych ma powodować utrudnianie kontaktowania się takich dzieci z dziećmi z pełnych rodzin?

Mówimy o mniejszościach oraz o sytuacji, gdy jest za dużo chętnych i trzeba jakoś te mniejszości wspomóc, żeby miały szansę na przyjęcie do żłobka/przedszkola. Jak na tle tych kryteriów prezentuje się obowiązek przedłożenia zaświadczenia o odbyciu wymaganych prawem szczepień?

Myślę, że myślę

Dzieci zaszczepione stanowią znaczną większość, więc nadawanie im przywilejów mija się z celem. Dlaczego kryteria miałyby wspomagać przyjmowanie takich dzieci, jeśli dzieci te nie mają problemów z przyjęciem? Nie są w mniejszości i nie mają trudności, nie wymagają zatem szczególnej opieki. Jeśli kierować by się celem, dla którego wprowadzono kryteria, to wspierane powinny być raczej dzieci nieszczepione, jako grupa z marginesu społecznego wyrzucana z przychodni przez lekarzy nieprzyjmujących tego rodzaju pacjentów. Szczególnie, jeśli uznamy, że dzieci te posiadają intelektualnie niepełnosprawnych rodziców :D Często są to również dzieci, które mają już starsze rodzeństwo - również niepełnosprawne.

Podobno niektóre matki celowo rozwodzą się, żeby zyskać punkty za bycie samotnym rodzicem. Takie postępowanie jest powszechnie ganione i uważane za odbieranie miejsc dzieciom rzeczywiście potrzebującym. Czy można dopuścić do sytuacji, gdy matki będą celowo szczepić dzieci, by zabierać miejsca innym szczepionym dzieciom, którym się one przecież należą?

Ewidentnie chodzi tu o utrudnienie dzieciom nieszczepionym dostępu do PUBLICZNYCH żłobków/przedszkoli (za które ich rodzice płacą!), a więc sztuczne zepchnięcie ich na koniec listy, na której i tak stanowią znaczną mniejszość. W świetle art. 71 Konstytucji dzieci szczepione i nieszczepione są równe i żadna z tych grup nie ma większego prawa do szczególnego traktowania niż druga. Nie tędy droga.

Szczepię, więc jestem

Żłobek i przedszkole należą się wszystkim, ale z powodu braków finansowych nie wszyscy mogą zostać przyjęci. Kryteria to nie są wymagania, które trzeba spełnić, lub cechy, które są bardziej pożądane. Przyjęcie do żłobka/przedszkola nie jest uzależnione od spełnienia jakichkolwiek warunków: dziecko nie musi być niepełnosprawne, żeby je przyjęto, nie musi pochodzić z niepełnej rodziny, żeby je przyjęto i nie musi posiadać wszystkich szczepień, żeby je przyjęto. Kryteria powstały tylko po to, by niektórym umożliwić łatwiejszy dostęp, wspierać słabszych. Tymczasem omawiany projekt to wilk w owczej skórze - podszywa się pod przepisy, które mają pomagać potrzebującym, jednocześnie nadając przywileje liczniejszej grupie społecznej, która w potrzebie nie jest.
Rysunek 9
źródło: natemat.pl
Kryteria obowiązują tylko przy rekrutacji do żłobków i przedszkoli (młodszych dzieci), ponieważ ta forma opieki jest dobrowolna, i tylko wtedy, gdy chętnych jest więcej niż miejsc. Przy naborze do przedszkola 6-latków oraz do szkół podstawowych nie stosuje się kryteriów, bo władze mają obowiązek zapewnić miejsca dla wszystkich dzieci z rejonu.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
Art. 70 ust. 4
Władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. W tym celu tworzą i wspierają systemy indywidualnej pomocy finansowej i organizacyjnej dla uczniów i studentów.

Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe

Art. 13 ust. 1 pkt 3
Przedszkolem publicznym jest przedszkole, które przeprowadza rekrutację dzieci w oparciu o zasadę powszechnej dostępności;

Art. 14 ust. 1 pkt 2
Szkołą publiczną jest szkoła, która przeprowadza rekrutację uczniów w oparciu o zasadę powszechnej dostępności;

Art. 133 ust. 1
Do klasy I publicznej szkoły podstawowej, której ustalono obwód, przyjmuje się na podstawie zgłoszenia rodziców dzieci i młodzież zamieszkałe w tym obwodzie.

W przypadku młodzieży wspierane są już nieco inne grupy: do szkół ponadpodstawowych przyjmuje się wszystkich, a w przypadku większej liczby chętnych najpierw bierze się pod uwagę wyniki w nauce (art. 134 ust. 2), potem problemy zdrowotne (art. 134 ust. 3) i dopiero na samym końcu powyższą listę kryteriów (art. 134 ust. 4).

Szczepienia, głupcze!

Projekt nie ma nic wspólnego z troską i zachętą. Jego jedynym źródłem jest nienawiść, chęć uprzykrzenia życia pewnej grupie społecznej. Tak wielka, że założyła autorom klapki na oczy i powstał pomysł, który jest niezgodny z Konstytucją i w karykaturalny sposób wykorzystuje przepisy, które miały służyć czemuś zupełnie innemu. Autorzy z rozpędu zastosowali też odpowiedzialność zbiorową, teraz te błędy są im wytykane, a oni nie potrafią sobie poradzić ze wszystkimi wyjątkami, których ich projekt "nie obsługuje". Najgorsze jest to, że nieświadomi zagrożenia ludzie dają się na to nabierać, tak jak wymieniony wcześniej Pan Patryk, który później mocno się zawstydził. Projekt został też poparty przez wiele instytucji/organizacji/osób:
- prof. Alicja Chybicka,
- Dolnośląska Izba Lekarska,
- Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej,
- diagnosci.pl,
- Konwent Prezesów Okręgowych Rad Lekarskich,
- Lekarz Dawid Ciemięga,
- Porozumienie Zielonogórskie,
- Porozumienie Rezydentów.
Zebrano już ponad 2000 podpisów. Zastanówcie się dobrze, czy jest to projekt, który rzeczywiście chcecie poprzeć. Jaką macie gwarancję, że te wszystkie błędy zostaną naprawione? Podpiszecie w ciemno, dla samej idei, a potem zrobi się wielki bajzel. Żeby było jasne: nie chodzi mi o to, że nie popieram obowiązku szczepień, ale o to, co ten projekt w rzeczywistości oznacza. Gdyby był dobrze skonstruowany, mogłabym go co najwyżej... nie podpisać. Bo przecież argumenty i spójność by mnie zmiażdżyły.

Wiem, że nic nie wiem

Panowie tak podkreślają istnienie obowiązku szczepień i twierdzą, że nie chcą wprowadzać żadnych obostrzeń, tymczasem ich projekt ingeruje w obowiązek władz państwowych do zapewnienia równego dostępu do nauki, ogranicza prawa obywateli do powszechnego dostępu do nauki i wprowadza podział na równych i równiejszych. I to wszystko w imię wyimaginowanego obowiązku szczepień. Tak, tak - wyimaginowanego. Panowie nie doczytali wszystkich ustaw i nie przeprowadzili profesjonalnej oraz kompleksowej analizy problemu oraz stanu faktycznego. Nie istnieje w Polsce obowiązek szczepienia dzieci zdrowych. Będzie na ten temat dłuuuuga rozprawa i mam nadzieję, że pomoże wielu rodzicom.

A tak przy okazji, kiedyś obowiązywały w Polsce podobne rozwiązania... za czasów poprzedniego ustroju.

Na koniec dwa pytania do orędowników projektu:
Rysunek 10
źródło: facebook.com/lekarzDawidCiemiega
Dlaczego rodzice NIE CHCĄ, aby ich dzieci uczęszczały do żłobków i przedszkoli z dziećmi nieszczepionymi, których rodzice są nieodpowiedzialni, ale jednocześnie CHCĄ, aby ich dzieci uczęszczały do żłobków i przedszkoli z dziećmi, które nie mogą być szczepione? Przecież i jedne i drugie są nieszczepione i stanowią zagrożenie dla zdrowia nas wszystkich. Aaa, no i czego się boją, jeśli ich dzieci są zaszczepione i chronione w 95%, a jeśli już zdarzy im się zachorować, to przejdą chorobę lekko, a nawet bezobjawowo i nie będą miały powikłań? To może trzeba by pobudować 3 osobne placówki?
Rysunek 11
źródło: natemat.pl
O jaki przymus Panu chodzi? Czy obawia się Pan przymusu dla dorosłych, dlatego domaga się obowiązku dla dzieci?

aktualizacja

2019-02-01
6 grudnia 2018 roku Panowie ze Szczepimy, bo myślimy złożyli swój projekt na ręce Marszałka Sejmu. Zgodnie z przepisami Marszałek w ciągu 14 dni powinien był przyjąć zawiadomienie o utworzeniu komitetu i dać zielone światło dla rozpoczęcia zbiórki 100 tysięcy podpisów pod inicjatywą ustawodawczą. Od blisko dwóch miesięcy z zapartym tchem oczekuję na najmniejszą informacje i już zaczynam się dusić (ze śmiechu). Cóż powstrzymuje Marszałka Sejmu, jakie meandry prawniczej indolencji? Być może znalazłam odpowiedź na to pytanie.

Zanim przejdziemy do ostatnich wydarzeń, zerknijmy na projekt ustawy, bo od ostatniej aktualizacji mojego wpisu uległ drobnym zmianom.
Rysunek 1
źródło: szczepimybomyslimy.pl
1) W art. 2 dodano wreszcie możliwość przedłożenia zaświadczenia o przeciwwskazaniach do szczepień w przypadku ubiegania się o miejsce w żłobku. Uważam to za mój osobisty sukces \:D/
2) Z drugiej wersji ustawy zniknął art. 5 (w pierwszej wersji jeszcze go nie było), który umożliwiał stworzenie rejestru dzieci zaszczepionych, do którego miałyby dostęp urzędy publiczne oraz placówki oświatowe - Panowie musieli doczytać RODO ;)
3) Nadal czekam jeszcze na wyodrębnienie dzieci, które są obowiązane odbyć przygotowanie przedszkolne. Takie dzieci przyjmowane są do przedszkoli i wg projektu muszą przedstawiać zaświadczenia.

Jeśli projekt został złożony w tej wersji, to mglisto to widzę.

Nieoficjalną drogą dowiedziałam się, że były problemy formalne - uzupełniano jakieś dokumenty. Panowie zresztą sami potwierdzili to na Facebook'u. No więc czekałam cierpliwie na to pismo, ale zamiast niego pojawił się kolejny wpis. No więc przebierałam nóżkami z niecierpliwości, ale pojawił się ten sam wpis :O No więc postanowiłam zapytać wprost. Panowie stanęli na wysokości zadania i odpowiedzieli ekspresowo - po 15 minutach. No dobra, trochę przesadziłam, że odpowiedzieli :) Ale następnego dnia udostępnili uzasadnienie swojego projektu. Panowie, co za niedopatrzenie! Uzasadnienie jest kluczem do rozwiązania zagadki! Niestety musiałam się wówczas zająć obiecanym wcześniej wpisem o obowiązku szczepień, więc sprawa przeciągnęła się o ponad tydzień. Cóż tam, panie, w polityce?

pkt pierszy

Stanowczo będę się upierać, żeby przy okazji zmian w polskim prawie przytaczać polskie dane statystyczne. Tymczasem w uzasadnieniu znajdujemy taki fragment:

Z powodu chorób zakaźnych umiera co roku na świecie 60 mln osób, to jest drugi co do wielkości, po chorobach układu krążenia, czynnik zgonów.

A z jakich powodów umiera się w Polsce? Na moje oko choroby zakaźne są na miejscu... ostatnim. Również wśród dzieci do lat 19. No dobrze, ale trudno, żeby choroby zakaźne były drugą przyczyną zgonów w erze szczepień. Panowie zapewne chcieli zwrócić uwagę na to, że brak szczepień prowadzi do takiej sytuacji. Zróbmy sobie zatem podróż wstecz w czasie i zobaczmy co się dzieje, kiedy mamy coraz mniej szczepień i coraz gorszy (wcześniejszy) stan medycyny. Koniecznie w zestawieniu z liczbą obowiązkowych szczepień.
Rysunek 12
źródło: red. dr Franciszek Kubiczek, prof. dr hab. Andrzej Jezierski, prof. dr hab. Andrzej Wyczański, Historia Polski w liczbach. Państwo. Społeczeństwo. Tom I, Zakład Wydawnictw Statystycznych, Warszawa 2003
(czerwone zakreślenia moje)
Poniżej tabela przedstawiająca szczepienia obowiązkowe, sporządzona na podstawie danych z kalendarza szczepień na stronie szczepienia.pzh.gov.pl.

Nawet w 1960 roku, kiedy w pierwszym roku życia podawano tylko 5 dawek (każdą osobno), nie szczepiono noworodków, a kalendarz obejmował dzieci tylko do 7 roku życia, choroby zakaźne nie były drugą przyczyną zgonów. Że nie wspomnę, że 75% zgonów z powodu chorób zakaźnych dotyczyło gruźlików, a więc przede wszystkim ludzi niedożywionych.
Rysunek 13
Kalendarz szczepień w roku 1960.
źródło: szczepienia.pzh.gov.pl
Dopiero na początku XX wieku choroby zakaźne wychodzą na prowadzenie. 100 LAT TEMU! Panowie, naprawdę?
Zgony z powodu chorób zakaźnych wahają się w przedziale 30-40% wszystkich zgonów, ale nadal ich większość stanowią zgony z powodu gruźlicy, a więc ludzi niedożywionych. Choroby dziecięce, czyli te, o które się teraz wszyscy martwią, powodowały do 10% zgonów. Pytanie za 1000 punktów. Testowe, żeby było łatwiej. Z jakiego powodu drugą przyczyną zgonów na świecie są choroby zakaźne:
a) brak szczepień,
b) niedożywienie, złe warunki higieniczne,
c) nie wiem, nie znam się, ale się wypowiem?

Resztę wyjaśni Pan Doktor Paweł Grzesiowski. Wniosek: Polska na początku XX wieku była krajem rozwijającym się.
Pytanie: Czy Polska na początku XXI wieku nadal jest krajem rozwijającym się? Gruźlica dotyczy przede wszystkim ludzi niedożywionych, a szczepienia nie chronią przed najczęstszą postacią płucną. Przeciw HIV/AIDS, wzw C i malarii nie ma szczepionek. Cholera jest chorobą brudnych rąk i w Polsce nie występuje. Dopiero na 6. miejscu mamy odrę, na którą od 27 lat nikt w Polsce nie umarł, a śmiertelność spadała przez cały XX wiek bez względu na wprowadzenie szczepień.

Jak więc ma się Program Szczepień Ochronnych do "największych zabójców spośród chorób zakaźnych na świecie"? Czy zmuszanie rodziców do szczepień z PSO ochroni nas przed wymienionymi na obrazku chorobami?

pkt drógi

Cytowane przez Biuro Analiz, Dokumentacji i Korespondencji Kancelarii Senatu dane dotyczą Stanów Zjednoczonych, jednakże podobnie wygląda sytuacja w Polsce.

To właśnie ja w RETARDOTRONIE 2 pisałam, że dane prezentowane w raporcie pochodzą z USA. Ale... ja żartowałam... To był eksperyment. Ciekawiło mnie, ilu ludzi będzie to powtarzać nie sprawdziwszy samodzielnie. Panowie, bądźmy poważni, nie pisze się uzasadnienia ustawy korzystając z jakichś anonimowych blogów! Dla pewności zapytałam, czy Szczepimy, bo myślimy wykonali 5 kliknięć potrzebnych dla dotarcia do źródła. Niestety okazało się, że nie wyszli poza raport. Nie trudźcie się przeglądaniem źródła - Szczepimy, bo myślimy słyną z usuwania niewygodnych komentarzy.
Rysunek 17
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy

pkt czeci

Spadek liczby szczepionych dzieci powoduje, że poziom tzw. "wyszczepialności społeczeństwa", obrazujący odsetek osób zaszczepionych wynosi obecnie ok. 90%, co stanowi granicę tzw. odporności zbiorowiskowej, tj. stanu, w którym nawet osoby nieszczepione są chronione przed chorobami zakaźnymi. Spadek wyszczepialności do poziomu ok. 85% prowadzić będzie do realnego zagrożenia epidemią.

Dla których konkretnie chorób obliczają Panowie tę wyszczepialność społeczeństwa, bo to trochę niepoważne liczyć średnią przy takim rozstrzale.
1. Pneumokoki są obowiązkowe od 2017 roku. Czy 2 wyszczepione roczniki robią nam odporność zbiorowiskową? Gdzie jest zatem epidemia?
2. Hib jest obowiązkowy od 2007 roku. Czy 12 roczników wyszczepionych dzieci robi nam odporność zbiorowiskową? Gdzie jest epidemia?
3. Świnka jest obowiązkowa od 2004 roku. Czy 16 roczników wyszczepionych dzieci robi nam odporność zbiorowiskową? Odporność zbiorowiskową robią tacy jak ja, tacy, którzy świnkę przechorowali - ale to nie ma nic wspólnego z wyszczepialnością.
4. To może chociaż odra? Niestety - jest obowiązkowa dopiero od 1975 i zaszczepiona jest najwyżej połowa społeczeństwa.

Więc jeszcze raz: mityczny poziom wyszczepienia społeczeństwa dotyczy:
a) jednej choroby (której?),
b) całego kalendarza szczepień obowiązującego w 2019 roku,
c) całej populacji,
d) osób przebywających w jednym budynku, np. szkole,
e) osób przebywających w jednym pokoju?

Epidemią której choroby jesteśmy zagrożeni? Dla której choroby poziom wyszczepienia SPOŁECZEŃSTWA jest niższy niż 85%?

pkt czfarty

Procedura przyjęć do publicznych żłobków uregulowana została w ustawie z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3. Zgodnie z przywołaną ustawą warunki przyjęcia są zależne w całości od postanowień statutu danej placówki i nie są w żaden sposób powiązane z sytuacją zdrowotną czy epidemiologiczną w kraju.

Czyżby? Sięgnijmy do przepisów, które przytaczałam w poprzednich aktualizacjach.

Ustawa z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (pogrubienia moje)
Art. 11 ust. 2 pkt 3
Podmiot, który utworzył żłobek lub klub dziecięcy, ustala statut żłobka lub klubu dziecięcego, określając w szczególności warunki przyjmowania dzieci, z uwzględnieniem preferencji dla rodzin wielodzietnych i dzieci niepełnosprawnych;

Czy niepełnosprawność nie jest powiązana z sytuacją zdrowotną?

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku publicznych przedszkoli, których organizacja - w tym zasady przyjęcia - są regulowane w ustawie z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe. Także w przypadku tego aktu prawnego nie znajdziemy żadnego przepisu, zgodnie z którym przy przyjęciu do przedszkola, miałyby być brane pod uwagę przesłanki dotyczące sytuacji zdrowotnej kandydatów.

Czyżbyby?

Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (pogrubienia moje)
Art. 131 ust. 2
W przypadku większej liczby kandydatów spełniających warunek, o którym mowa w ust. 1, niż liczba wolnych miejsc w publicznym przedszkolu, oddziale przedszkolnym w publicznej szkole podstawowej lub publicznej innej formie wychowania przedszkolnego, na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę łącznie następujące kryteria:
1) wielodzietność rodziny kandydata;
2) niepełnosprawność kandydata;
3) niepełnosprawność jednego z rodziców kandydata;
4) niepełnosprawność obojga rodziców kandydata;
5) niepełnosprawność rodzeństwa kandydata;
6) samotne wychowywanie kandydata w rodzinie;
7) objęcie kandydata pieczą zastępczą.

PONAD POŁOWA KRYTERIÓW DOTYCZY SYTUACJI ZDROWOTNEJ KANDYDATÓW! Tylko że kryteria wspierają osoby potrzebujące, zupełnie odwrotnie niżby Panowie chcieli, czyż nie?

pkt pionty

Żartowałam, że żartowałam. Dane pochodzą z USA. Ale Wam ciśnienie skoczyło \:D/

pkt szusty

W trakcie prac nad projektem szczególnie wnikliwej analizie poddano aspekt zgodności proponowanych zmian z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, zwłaszcza w aspekcie dostępu do nauki. Zgodnie z brzmieniem art. 70 ust. 1 Konstytucji - każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa. Tak sformułowana treść przepisu w jednoznaczny sposób prowadzi do stwierdzenia, że prawo do nauki, o którym mowa w Konstytucji dotyczy jedynie nauki w szkołach, powszechnych oraz wyższych, natomiast żłobki i przedszkola nie są objęte przywołanym przepisem. Potwierdzeniem takiej wykładni art. 70 Konstytucji jest wspomniana ustawa Prawo oświatowe, która zawiera odrębne regulacje dotyczące szkół oraz odrębne dotyczące przedszkoli, natomiast regulacje dotyczące żłobków znajdują się w odrębnym akcie prawnym. Proponowane zmiany są zatem w pełni zgodne z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej oraz nie powodują ograniczeń praw czy wolności obywatelskich, a jedynie dają dodatkowe punkty dla tych dzieci, których rodzice realizują powszechny, zgodny z kalendarzem szczepień obowiązek ustawowy.

Eh... No po prostu ręce opadają. Patrzcie mnie na usta: inicjatywa jest niezgodna z Konstytucją nie ze względu na prawo do nauki, ale ze względu na obowiązek nauki. Obowiązek ten dotyczy nie tylko szkół, ale także rocznego przygotowania przedszkolnego, czego projekt nie uwzględnia.

Niezmiennie bawią mnie zapewnienia o wnikliwej analizie zgodności z Konstytucją. Może przypomnę pierwszą wersję projektu udostępnioną na stronie petycjeonline.com. Wprawdzie autorzy petycję usunęli, ale jej treść zachowała się na moim blogu. Więcej o tym, jak doszło do usunięcia tych artykułów, pisałam w poprzedniej aktualizacji.

pkt siudmy

Proponowane zmiany doprowadzą również do zmiany sposobu postrzegania Programu Szczepień Ochronnych, który obecnie dla części społeczeństwa jest przymusem, do tego zagrożonym konkretnymi sankcjami. Proponowany projekt ma zatem na celu ukazanie, że stosowanie się do obowiązujących przepisów niesie ze sobą rzeczywiste korzyści, co w dłuższym okresie czasu może doprowadzić do zmiany sposobu, w jaki są postrzegane w społeczeństwie same szczepienia.

"Wolny" obywatelu, nad którym wisi bacik. Czy dodanie marchewki na kiju i drugiego bacika spowoduje, że polubisz baciki?

i'm gonna rain on your parade

Nadszedł czas na rozwiązanie zagadki.

Ustawa z dnia 24 czerwca 1999 r. o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli
Art. 4 ust. 1
Projekt ustawy wniesiony do Marszałka Sejmu powinien odpowiadać wymogom zawartym w Konstytucji i Regulaminie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej oraz w niniejszej ustawie.

Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 lipca 1992 r. Regulamin Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
Art. 34
1. Projekty ustaw i uchwał składa się w formie pisemnej na ręce Marszałka Sejmu; wnosząc projekt wnioskodawca wskazuje swego przedstawiciela upoważnionego do reprezentowania go w pracach nad tym projektem.
2. Do projektu ustawy dołącza się uzasadnienie, które powinno:
1) wyjaśniać potrzebę i cel wydania ustawy;
2) przedstawiać rzeczywisty stan w dziedzinie, która ma być unormowana;
3) wykazywać różnicę pomiędzy dotychczasowym a projektowanym stanem prawnym;
4) przedstawiać przewidywane skutki społeczne, gospodarcze, finansowe i prawne;
5) wskazywać źródła finansowania, jeżeli projekt ustawy pociąga za sobą obciążenie budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego;
6) przedstawiać założenia projektów podstawowych aktów wykonawczych;
7) zawierać oświadczenie o zgodności projektu ustawy z prawem Unii Europejskiej albo oświadczenie, że przedmiot projektowanej regulacji nie jest objęty prawem Unii Europejskiej.

Wiemy zatem, że 6 grudnia 2018 roku projekt ustawy został złożony na ręce Marszałka Sejmu. Wiemy również, że wraz z projektem powinno być złożone uzasadnienie. Pytanie, czy uzasadnienie, które właśnie pokrótce sobie omówiliśmy, rzeczywiście razem z projektem zostało złożone? Ponieważ miałam wątpliwości, zapytałam u źródła. Oczywiście za grzeczne pytanie zostałam natychmiast zaatakowana. Odpowiedź w końcu się pojawiła, trochę obok tematu, ale dla mnie wystarczająca. Nie trudźcie się przeglądaniem źródła - wiecie już przecież, że Szczepimy, bo myślimy słyną z usuwania niewygodnych komentarzy.
Rysunek 19
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Jest zatem tylko jedno uzasadnienie - potwierdzone info. Lecz czy zwrócił ktoś uwagę na przypisy, które znajdują się na drugiej stronie?
Rysunek 20
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Panowie przytaczają dane statystyczne, których stan sprawdzili 16 stycznia 2019 roku. Jak więc uzasadnienie to mogło być złożone 6 grudnia 2018 roku wraz z projektem, hm?

Czy projekt został złożony bez uzasadnienia, czy uzasadnienie zostało złożone, a to jest jego kolejna poprawka, źle to świadczy o autorach, z których jeden jest radcą prawnym. Od blisko dwóch miesięcy próbują uzyskać oficjalne pozwolenie na start. Chyba sobie jeszcze poczekamy.

Wracając do USA, może znowu żartowałam? Chyba po prostu musicie sami sprawdzić :)

aktualizacja

2019-04-01
Czy można wymarzyć sobie lepszy dzień na świętowanie inicjatywy Szczepimy, bo myślimy niż 1 kwietnia?

kwestie prawne

uzasadnienie projektu

Zacznijmy od tego, na czym skończyliśmy poprzednią aktualizację, a więc od uzasadnienia. Pytałam o nie u źródła - czy zostało złożone z wraz z projektem - ale źródło się spłoszyło. Na szczęście nie jest to jedyne oficjalne źródło, u którego można szukać odpowiedzi. Wniosek o udostępnienie informacji publicznej potężną bronią jest. Panowie, luzujemy kołnierzyki i oblewamy się rumieńcem, bo zaraz wszystko się wyda.

7 lutego złożyłam w Kancelarii Sejmu wniosek z pytaniami o kwestie formalne związane z rejestracją Komitetu Obywatelskiego Inicjatywy Ustawodawczej Szczepimy, bo myślimy - na chwilę przed ogłoszeniem przyjęcia zawiadomienia przez Marszałka Sejmu i startu 3 miesięcy na zebranie 100 tysięcy podpisów poparcia.
Rysunek 1
I odpowiedź Kancelarii Sejmu z 14 lutego:
Rysunek 2
Czy nie można było na grzeczne pytanie po prostu grzecznie odpowiedzieć? Można by stąd wnioskować, że jeśli Szczepimy, bo myślimy Was atakują, wyzywają, usuwają Wasze komentarze... to znaczy, że macie rację. Później naczytałam się jakichś niestworzonych doniesień w internecie, o czym poniżej, więc dla pewności wysłałam drugi wniosek z prośbą o przesłanie kopii projektu, który został złożony w Sejmie. Bo kurczę, nie wiadomo! Na szczęście jest to ten sam projekt, który jest udostępniony na stronie inicjatywy oraz w poprzedniej aktualizacji. Znaczy... czy na pewno na szczęście? To jednak bubel jest :/
Rysunek 4

usuwanie komentarzy

Nie powinno już zatem nikogo dziwić, dlaczego Panowie notorycznie usuwają komentarze. Problem z rozmówcą powstaje w każdym momencie, gdy brakuje wiedzy, argumentów, lub gdy trzeba jakieś fakty ukryć. Panowie dokładnie skategoryzowali rodzaje wypowiedzi, które usuwają: Tak się zastanawiam, do której grupy należały moje komentarze, że zostały skasowane? Panowie nawet zrobili osobny post, gdzie pokazali przykłady wypowiedzi, które usunęli. Szukałam tam naszych dyskusji, niestety bezskutecznie. I nagle zrozumiałam. Wszystko dlatego, że nazwali mnie antyszczepionkowym odszczepieńcem. To rzeczywiście wulgaryzm, który zasługuje na usunięcie. To się nazywa autocenzura...

termin zbierania podpisów

Konsekwencją dopełnienia wszelkich formalności było wyznaczenie nieubłaganego terminu na zebranie pełnej puli podpisów.

Do szóstego maja autorzy projektu ustawy muszą zebrać minimum sto tysięcy podpisów, chcą by było ich ponad sto trzydzieści.

Czemu ponad sto trzydzieści? Bo STOP NOP zebrało 121 296. Ja to rozumiem, ja też lubię, jak moje jest na wierzchu \:D/

Ponieważ fakt niezłożenia uzasadnienia wraz projektem, gdy jeden z inicjatorów jest prawnikiem, jest tak zaskakujący, powstały teorie mające tłumaczyć zachowanie Panów. Jedna z teorii mówi, że Panowie chcieli przesunąć 3-miesięczny okres zbierania podpisów na okres wiosenny, dlatego celowo przeciągali złożenie wszystkich dokumentów. Może być i tak, że po prostu chcieli maksymalnie wydłużyć sobie czas zbierania podpisów, bo przecież chcą zebrać tysięcy ponad sto trzydzieści. Jeśli rzeczywiście któraś z tych teorii jest prawdziwa i złożenie uzasadnienia dopiero w drugiej połowie stycznia było przemyślaną strategią, to Panowie trochę strzelili sobie w stopę.
Rysunek 7
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
(czerwone zakreślenia moje)
Tym sprytnym sposobem Panowie obcięli sobie tydzień czasu. A wystarczyło odrobinę wcześniej złożyć uzasadnienie...

ile jest podpisów?

Powyższy post niesie ze sobą jeszcze jedną ważną informację: po 25 dniach mamy pewne ok. 35 000 podpisów. Można by zrozumieć to zdanie w taki sposób, że tyle podpisów zebrano W CIĄGU 25 dni, i pewnie tak właśnie miało to zabrzmieć. Nie jest to jednak prawdą. Tuż przed przyjęciem zawiadomienia przez Marszałka Sejmu Pan Wagner pochwalił się bowiem liczbą zebranych podpisów:

Jak informuje Robert Wagner, na potrzeby zgłoszenia inicjatywy do marszałka Sejmu konieczne było zebranie tysiąca podpisów, w czym pomogła Naczelna Izba Lekarska i izby okręgowe. Ale faktycznie zebrano znacznie więcej, jest już 25 tys. podpisów. Gdy lada dzień zbiórka się rozpocznie oficjalnie, będą one zaliczone do wymaganych 100 tysięcy.

Oznacza to, że od początku trwania akcji, czyli od września, zebrali 25 tysięcy podpisów - przez 5 miesięcy. To z kolei oznacza, że przez 25 dni od przyjęcia zawiadomienia, zebrali 10 tysięcy. A to z kolei - że w ciągu 2 miesięcy z kawałkiem muszą uzbierać jeszcze 65 tysięcy podpisów. Plus "ponad trzydzieści" ;) Czy to jest realne? Szczególnie, że niewiele mniejszą liczbę podpisów mieli w momencie składania projektu (6 grudnia 2018 r.):

- Do tej pory zebraliśmy około 12 tys. podpisów, jednakże są to dane jedynie z kilku miejsc, w których podpisy są zbierane. Szacujemy, że w całym kraju liczba zebranych podpisów może wynieść około 20-25 tys. - ocenia prezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej Paweł Wróblewski.

Jakby tak jeszcze był obowiązek popierania inicjatywy, ach... ;)
Rysunek 8
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
(czerwone zakreślenia moje)

rodo

Pamiętajmy zatem, że wypełnione już rubryki muszą być zasłonięte, tak by ten, kto dopiero na liście się podpisuje, nie mógł poznać cudzych danych osobowych. Uzupełnione listy trzeba natychmiast chować.
Paweł Wróblewski, członek Komitetu Obywatelskiego Inicjatywy Ustawodawczej Szczepimy, bo myślimy
medium.dilnet.wroc.pl

Tymczasem podczas zbierania podpisów...
Rysunek 9
źródło: youtube 1 oraz youtube 2
... ale ja tam się nie znam.

obowiązek szczepień

To może coś, na czym się znam :) Obowiązek szczepień.

Nie nakładamy żadnego obowiązku, gdyż obowiązek szczepień w Polsce istnieje od lat kilku, kilkunastu, i należy go po prostu egzekwować.

Zimno, oj zimno.
Rysunek 10
źródło: szczepimybomyslimy.pl
(czerwone zakreślenia moje)
Ciepło, ale to nadal nie to.
Rysunek 11
źródło: błonica, dur brzuszny, ospa naturalna, gruźlica, polio









Nie lata 60-te, a przynajmniej 30-te. Nie obowiązek, a przymus. Wypadałoby to wiedzieć, jak się zabiera głos w dyskusji. Najwyraźniej Panowie nie podjęli jeszcze wyzwania i nie przeczytali OBOWIĄZKU SZCZEPIEŃ. A zapowiadali już daaaaawno temu: Zamiast publicznej, merytorycznej odpowiedzi, albo chociaż zbycia od niechcenia w cztery oczy, plotkują między swoimi:
Rysunek 13
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
(czerwone zakreślenia moje)
Mogiem sobie być chamem i prostakiem, dopóki mam rację :D Za to Panowie Szlachcicowie herbu Błękitna Parasolka nie potrafio... oj, dużo nie potrafio. Czytajta dalej, to się dowieta.


************************************************************************************************
przerywnik humorystyczny
koniec przerywnika
************************************************************************************************



zmiany w projekcie

Od czerwca 2018 r., kiedy pojawiła się petycja, projekt ustawy inicjatywy Szczepimy, bo myślimy przechodził wiele zagadkowych zmian. Jest to mocno nieuczciwe w stosunku do tych wszystkich, którzy złożyli swoje podpisy poparcia, ponieważ różne osoby podpisywały się pod różnymi wersjami projektu. Są więc osoby, które podpisały się pod punktowaniem jedynie zaświadczeń o odbyciu szczepień w przypadku żłobków (brak punktów za zaświadczenie o przeciwwskazaniach), są osoby, które podpisały się pod stworzeniem rejestru dzieci szczepionych, a najgorsze, że wszystkie osoby podpisały się pod wymogiem przedstawienia zaświadczenia przed odbyciem obowiązkowego przygotowania przedszkolnego.

Poza tym, że projekt ulegał zmianom, w sieci można znaleźć też różnorakie plotki na temat jego zawartości (informacje nieprawdziwe lub nieaktualne). Ich autorami są nie tylko dziennikarze, ale co gorsza również lekarze. Na szczęście sami autorzy projektu dostrzegają problem, chociaż mam nieodparte wrażenie, że mówią tutaj o mnie :D
Rysunek 14
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
(czerwone zakreślenia moje)
Pewnie mam takie wrażenie, ponieważ ów post pojawił się zaraz po poprzedniej aktualizacji niniejszego wpisu:

szkoła

Do znudzenia, bo mnie to bawi :)
Rysunek 16
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Tymczasem pierwsza wersja projektu ze szkołą podstawową oraz szkołą ponadpodstawową zachowała się (oprócz mojego bloga) również na tablicach obu Panów oraz na stronie wroclaw.wyborcza.pl (artykuł z 9 września, a więc kiedy podpisy były już zbierane w wersji papierowej).

rejestr dzieci szczepionych

W artykule z dnia 11 lutego, a więc wkrótce po przyjęciu zawiadomienia przez Marszałka Sejmu, autorka pisze:

Projekt zakłada, że Minister Zdrowia będzie upoważniony do utworzenia, w drodze rozporządzenia, rejestru będącego centralną ewidencją zaszczepionych dzieci, do których, poza urzędami publicznymi, miałyby dostęp osoby zarządzające placówkami oświatowymi.

Owszem, taki zapis był w projekcie (art. 5), ale wersja złożona w Sejmie już go nie zawierała. Pół biedy, jeśli takie błędy popełnia jakiś portal informacyjny. Gorzej, kiedy nieaktualną wersję projektu zamieszcza na swojej stronie Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku - 15 lutego 2019 roku! - okraszając ją taką zachętą:

Przypominamy, że każdy lekarz i lekarz dentysta zobowiązany jest do zapobiegania chorobom i działania zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej. Przyjmowanie odmiennych postaw jest sprzeczne z Kodeksem Etyki Lekarskiej.
Apelujemy do wszystkich członków OIL w Gdańsku o włączenie się w akcję zbierania podpisów pod projektem ww. ustawy.


Zatem lekarze należący do tej izby podpisują się pod wprowadzeniem rejestru dzieci szczepionych, mimo że projekt złożony w Sejmie takiego przepisu nie zawiera.

uzasadnienie

Z kolei na stronie Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Rzeszowie można znaleźć przesłane 19 lutego pismo Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, które zawiera m. in. uzasadnienie projektu. Szkopuł w tym, że uzasadnienie jest odrobinę inaczej zredagowane, niż to opublikowane swego czasu na FB Szczepimy, bo myślimy. A podobno uzasadnienie jest tylko jedno... Zniknął całkiem spory fragment o chorobach zakaźnych jako drugiej przyczynie zgonów na świecie. To jest ten fragment, do którego obszernie odniosłam się w poprzedniej aktualizacji. Powiedzmy to głośno:

szczepimy, bo myślimy czytają multimatum \:D/

Czyżbym miała na koncie kolejny sukces po żłobkach? Trochę dużo tych zmian. A zmiany te są ciekawe.
1. Wyrzucili w tym w szczególności dzieci. Może sprawdzili, kto chorował na odrę w 2018 roku i odkryli, że jednak w większości byli to dorośli?
2. Usunęli czy zmiany neurologiczne. Zapewne doczytali, że problemy neurologiczne rzadko kiedy bywają przeciwwskazaniami do szczepień.
3. W dwóch akapitach pominęli wzmianki o kosztach leczenia chorych na choroby zakaźne. Przemilczeli też śmiertelność.
4. No i oczywiście pozbyli się niefortunnego określenia przymuszenie do realizacji obowiązku szczepień. Bo przecież pisanie o przymusie jest chamstwem i prostactwem :)
Czy to jest uczciwe w stosunku do tych wszystkich, którzy składają podpisy pod projektem? Czy to jest uczciwe wobec pielęgniarek i położnych, że otrzymały do wglądu uzasadnienie nieco inne niż to, które było opublikowane na FB i złożone w Sejmie?

Zastanawia również treść samego pisma Pani Prezes:
Rysunek 19
źródło: www.oipip.rzeszow.pl
(czerwone zakreślenia moje)
Żeby tam potem dobrze sprawdzili, czy się jakieś podpisy nie dublują ;)

składka NFZ

Projekt ustawy „Szczepimy, bo myślimy” powstał we współpracy lekarzy i prawników z Polskiego Towarzystwa Prawa Medycznego.
[...]
W projekcie znalazła się też propozycja, która zdecydowanie nie spodoba się członkom ruchów STOP NOP i ich zwolennikom. Prawnicy i lekarze, którzy przygotowali dokument chcą obowiązkowej składki zdrowotnej dla antyszczepionkowców.
Dziś wypłata każdego rodzica uszczuplana jest co miesiąc między innymi o 9 procent na składkę zdrowotną. Zgodnie z nowymi przepisami, każdy, kto dziecka nie szczepi, musiałby zapłacić więcej, bo aż 12 procent - podaje Gazeta Wyborcza.


Czy widział ktoś kiedyś wersję projektu z takim zapisem? M. in. z tego powodu złożyłam wniosek o udostępnienie kopii przez Kancelarię Sejmu.

na temat stop nop

Plotki rozsiewają również sami Panowie.

„Dobrze, że projekt „STOP NOP” został odrzucony przez Sejm. Zakładał on dobrowolność szczepień. Wtedy nie byłoby refundacji. Ilu rodziców mogłoby sobie pozwolić na szczepienia?” — pyta retorycznie Marcin Kostka.

Obecne przepisy wyglądają następująco:

Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi
Art. 18
1. Obowiązkowe szczepienia ochronne i poprzedzające ich wykonanie lekarskie badania kwalifikacyjne, a także konsultacje specjalistyczne u ubezpieczonych oraz osób nieposiadających uprawnień z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego, przeprowadzają świadczeniodawcy, z którymi Narodowy Fundusz Zdrowia zawarł umowy o udzielanie tych świadczeń.
2. Koszty przeprowadzenia obowiązkowych szczepień ochronnych i lekarskich badań kwalifikacyjnych oraz konsultacji specjalistycznych, o których mowa w ust. 1, ubezpieczonych są finansowane na zasadach określonych w przepisach o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
3. Koszty przeprowadzenia obowiązkowych szczepień ochronnych i lekarskich badań kwalifikacyjnych oraz konsultacji specjalistycznych, o których mowa w ust. 1, osób nieposiadających uprawnień z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego są finansowane z budżetu państwa z części, której dysponentem jest minister właściwy do spraw zdrowia.
4. Jeżeli dana osoba podda się lekarskiemu badaniu kwalifikacyjnemu i obowiązkowemu szczepieniu ochronnemu oraz konsultacji specjalistycznej, o których mowa w ust. 1, u innego świadczeniodawcy niż określony w ust. 1, ponosi koszt badania kwalifikacyjnego, koszt szczepionki, koszty przeprowadzenia szczepienia i konsultacji specjalistycznej.

Szczepienia są refundowane i dla osób ubezpieczonych, i dla nieubezpieczonych. Płatne są jedynie w przypadku korzystania ze świadczeniodawców, którzy nie zawarli umowy z NFZ. Tymczasem projekt STOP NOP miał wprowadzić następujące zmiany:

Projekt ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (STOP NOP)
Art. 1.
W ustawie z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2018 r. poz. 151) wprowadza się następujące zmiany:
[...]
2) w art. 18 w ust. 1, 2, 3, 4, 5, 6a, 6b, 9, 11 pkt 1 i 2 oraz w zakończeniu wyliczenia, użyty w różnej liczbie i różnym przypadku wyraz „obowiązkowe” skreśla się;
3) w art. 18 ust. 1 otrzymuje brzmienie:
„1. Osoby lub grupy osób mogą poddawać się szczepieniom ochronnym przeciw chorobom zakaźnym, innym niż szczepienia ochronne, o których mowa w art. 17 , zwanym dalej "zalecanymi szczepieniami ochronnymi".”;

I to są jedyne zmiany wprowadzane do art. 18. Jak zatem wyglądałaby ustawa po uwzględnieniu proponowanych poprawek?

Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi po uwzględnieniu zmian proponowanych przez STOP NOP
Art. 18
1. Osoby lub grupy osób mogą poddawać się szczepieniom ochronnym przeciw chorobom zakaźnym, innym niż szczepienia ochronne, o których mowa w art. 17 , zwanym dalej "zalecanymi szczepieniami ochronnymi".
2. Koszty przeprowadzenia szczepień ochronnych i lekarskich badań kwalifikacyjnych oraz konsultacji specjalistycznych, o których mowa w ust. 1, ubezpieczonych są finansowane na zasadach określonych w przepisach o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
3. Koszty przeprowadzenia szczepień ochronnych i lekarskich badań kwalifikacyjnych oraz konsultacji specjalistycznych, o których mowa w ust. 1, osób nieposiadających uprawnień z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego są finansowane z budżetu państwa z części, której dysponentem jest minister właściwy do spraw zdrowia.
4. Jeżeli dana osoba podda się lekarskiemu badaniu kwalifikacyjnemu i szczepieniu ochronnemu oraz konsultacji specjalistycznej, o których mowa w ust. 1, u innego świadczeniodawcy niż określony w ust. 1, ponosi koszt badania kwalifikacyjnego, koszt szczepionki, koszty przeprowadzenia szczepienia i konsultacji specjalistycznej.

Oczywiście pozostałe ustępy również powinny zostać przeredagowane, ponieważ odnoszą się do badań i konsultacji, o których nie ma już mowy w ust. 1, niemniej jednak nadal szczepienia są refundowane i dla ubezpieczonych, i dla nieubezpieczonych. Płaci się za zalecane, a więc tak samo, jak jest teraz. Jedyna zmiana polega na usunięciu słowa obowiązkowe, a treść ustępów mówiących o kosztach pozostaje taka sama. No więc Panie Kostka, pytam jak prawnika: gdzie jest ten brak refundacji? Czy Pan projekt przeczytał, czy Pan gdyba? A może jeszcze co gorszego?

Jak widać pod kątem prawnym Panowie Inicjatorzy są kiepsko zorientowani w temacie, mimo że jeden z duetu jest prawnikiem. Zobaczmy, jak tam kwestie medyczne, może będzie lepiej...

kwestie medyczne

szczepienia inicjatorów

Obaj inicjatorzy publicznie przyznali się, że sami są zaszczepieni, a nawet doszczepiają się.
Rysunek 20
źródło: www.facebook.com
(czerwone zakreślenia moje)
Nie znalazłam, w jakim wieku jest Pan Kostka, ale sam przyznaje, że za jego dziecięctwa nie było obowiązkowych szczepień przeciw wzw B. To znaczy, że urodził się najpóźniej w pierwszej połowie lat 90. Biorąc pod uwagę natomiast, że jest członkiem Izby Adwokackiej we Wrocławiu od 2015 roku, a aplikacja adwokacka trwa 3 lata (poprawcie mnie, jeśli się mylę), typuję rocznik 1988. Kalendarz szczepień w 1988 roku obejmował 6 chorób (obecnie 12 - dwa razy więcej). Ostatnie dawki przypominające Pan Kostka przyjął jeszcze za czasów podlegania pod obowiązkowy kalendarz szczepień, a więc kilkanaście lat temu (tak na marginesie - wtedy nieszczepienie było zagrożone karą grzywny).
Rysunek 21
źródło: www.facebook.com/RobertWagnerWroclaw
(czerwone zakreślenia moje)
Pan Wagner jest z rocznika 1976 (Rysunek 23), kiedy obowiązywało 8 szczepień (6 z obecnego kalendarza + dur brzuszny + ospa prawdziwa). W 1977 roku poziom zaszczepienia pierwszą dawką przeciw odrze wyniósł 65%, ale Pan Wagner potwierdza, że zaszczepiony został (być może zresztą w późniejszym terminie). Przypominam, że to było za czasów poprzedniej konstytucji i poprzedniej-poprzedniej ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych, kiedy nieszczepienie było zagrożone karą grzywny, przyjmowanie do żłobków, przedszkoli itp. uzależniono od przedłożenia zaświadczenia o wykonaniu szczepień, a sanepid mógł stosować egzekucję (do 1985 roku). Czym skorupka za młodu nasiąknie...? Ostanie dawki przypominające Pan Wagner przyjął w pierwszej połowie lat 90. - ćwierćwiecze temu - jednak po 25 latach ma zamiar się doszczepić.

Obaj panowie zgodnie twierdzą, że zostali zaszczepieni wszystkimi obowiązującymi ich szczepionkami, i najwyraźniej nie widzą we własnych osobach zagrożenia epidemiologicznego. Notorycznie chorujący obecnie na odrę pracownicy medyczni, którzy zostali zaszczepieni tylko jedną dawką, też mogliby powiedzieć, że szczepili się na wszystko zgodnie z obowiązującym ich kalendarzem szczepień. Jak widać to nie wystarcza. Bądźmy konsekwentni, jeśli do kalendarza szczepień są wprowadzane jakieś zmiany, to powinny one wpływać również na wszystkie roczniki wstecz. Jeśli pneumokoki zostały uznane za tak groźne, że wprowadzono obowiązkowe szczepienie, to powinno być ono uzupełniane również u starszych osób, inaczej zbudowanie odporności populacyjnej potrwa całe dekady. Dla przykładu, przeciwko odrze szczepimy od ponad 40 lat, ale zaszczepiliśmy raptem pół społeczeństwa (ZAPADALNOŚĆ NA ODRĘ W POLSCE A POZIOM WYSZCZEPIENIA POPULACJI).

Czy zatem "doszczepienie się tak, aby być w pełni odpornym na zagrożenia", o którym wspomina Pan Wagner, obejmuje również różyczkę, świnkę, wzw B, Hib i pneumokoki? Czy "pełna odporność na zagrożenia" to tylko obowiązkowe w danym momencie szczepienia, czy również zalecane, np. ospa wietrzna, rotawirusy, HPV? A co ze szczepieniem przeciw cholerze, które jest zalecane osobom wyjeżdżającym w tereny wysokiego ryzyka zachorowania na tę chorobę? Pamiętajmy, żyjemy w świecie tak naprawdę transglobalnym, wystarczy wsiąść w samolot i za kilka godzin możemy być na drugiej półkuli, oczywiście jednocześnie ktoś z drugiej półkuli może w kilka godzin dotykać naszych klamek i poręczy. Na ostatku nie możemy również zapominać o nieobowiązkowych i nawet niezalecanych szczepieniach przeciw szkarlatynie oraz rzeżączce. Wprowadzenie tego ostatniego do obowiązkowego kalendarza pozwoliłoby na zaprzestanie wykonywania zabiegu Credego u noworodków ;)

wiara w szczepienia

Być może problem polega na tym, że Panowie opierają się na WIERZE (Rysunek 21). Gdybym nie wierzył w skuteczność szczepionek nie szczepiłbym swoich dzieci, po drugie gdyby były nieskuteczne ogniska chorób, np. odry mielibyśmy nie tylko w Czzechach i na Słowacji ale także u nas. Komentarz z czerwca zeszłego roku - od tamtego czasu sporo się zmieniło. W świetle wydarzeń z końca roku 2018 i początku 2019, wiara Pana Wagnera powinna legnąć w gruzach. Tyle ognisk odry w Polsce, tylu chorych pośród zaszczepionych jedną dawką (jak prawdopodobnie sam Pan Wagner)...

Niezachwiana wiara w skuteczność szczepień zdaje się wpływać na (podświadome mam nadzieję) negowanie występowania NOPów. Nie tylko tych cięższych, gdzie Panowie usilnie próbują doszukiwać się związków przyczynowo-skutkowych, mimo że definicja NOPu mówi tylko o związku czasowym, ale nawet tych lekkich.
Rysunek 22
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
(czerwone zakreślenia moje)
Uwaga! Niepożądane Objawy Po szczepieniu, to nie są NOPy! Zaczerwienie, obrzęk, stan podgorączkowy wymienione w ulotkach, rozporządzeniu i formularzu do zgłaszania NOPów również nie są NOPami! Trudno w takim razie stwierdzić, co dla Panów byłoby NOPem. Nie dziwi zatem podejście inicjatorów do problemu:

W związku z działalnością ruchów antyszczepionkowych należy podjąć kroki na celu uświadamianie społeczeństwa o skuteczności i konieczności szczepień ochronnych.

Ani słowa o bezpieczeństwie, podczas gdy to właśnie bezpieczeństwo szczepień jest tematem nr 1, to kwestia (nie)bezpieczeństwa skłania rodziców do rezygnacji ze szczepień.

różnice w kalendarzach szczepień

Wiara w skuteczność szczepień i wiara w bezpieczeństwo szczepień sprawiają, że dla Pana Wagnera obecny kalendarz szczepień wydaję się równoważny temu, któremu on sam podlegał.
Rysunek 23
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
(czerwone zakreślenia moje)
Jak widać na załączonym niżej obrazku, różnica jest diametralna. Nie tylko w liczbie dawek podawanych w pierwszym roku życia - 8 vs. 14, w liczbie obowiązkowych dawek podawanych w pierwszych dwóch latach życia - 11 vs. 19, ale także w łączeniu szczepionek w szczepionki skojarzone (w 1976 jedyną szczepionką skojarzoną była DTP) i podawaniu wielu szczepionek na jednej wizycie, czasem w towarzystwie również szczepień zalecanych.
Rysunek 24
źródło: szczepienia.pzh.gov.pl
To, że Pan Wagner nie obserwował w młodości okaleczeń po szczepieniach, a jego znajomi z powodzeniem mają dzieci, nie świadczy o tym, że dzisiejsi beneficjenci szczepień nie ucierpią. Kto ma uszy, niechaj słucha.


************************************************************************************************
przerywnik humorystyczny
koniec przerywnika
************************************************************************************************



wyszczepialność

Kolejnym błędem, który Panowie popełniają, jest żonglowanie pojęciem wyszczepialności, co skutkuje wyłożeniem się na progu bezpieczeństwa.

– Na razie na każde sto dzieci przypada od pięciu do dziesięciu niezaszczepionych, ale to cienka linia. Gdy liczba dzieci niezaszczepionych wzrośnie, wszyscy zaczniemy być w niebezpieczeństwie - mówi Wagner.

Skąd u licha wytrzasnął Pan 5-10% niezaszczepionych dzieci?! W Polsce status dzieci posiadają nie tylko przedszkolaki. Wg rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych kalendarzem objęte są dzieci do ukończenia 19 lat - to jest ponad 7,5mln dzieci. Czy sugeruje Pan, że niezaszczepionych jest kilkaset tysięcy dzieci?

Zapewne chodzi o te 40 tysięcy dzieci, których rodzice podobno uchylają się od szczepień. Muszę Pana zmartwić - Państwowy Zakład Higieny, organ, który rokrocznie sporządza raporty na temat stanu zaszczepienia populacji, nie ma pojęcia, co ta liczba oznacza.
Rysunek 25
źródło: www.facebook.com/szczepienie.info
Nie można zatem z taką swobodą, na którą Panowie sobie pozwalają, stwierdzać wprost, że mamy w Polsce 40 tysięcy kompletnie (bo tak wynika z kontekstu) niezaszczepionych dzieci. W tej kwocie mogą być również dzieci, które nie mają tylko jednego szczepienia i wcale nie musi to być akurat odra, o której ostatnio najwięcej się mówi.

Popatrzmy na dane statystyczne z biuletynów: Jeśli już upieramy się, żeby mówić o bezpiecznym progu wyszczepienia przeciw odrze wynoszącym 95%, to możemy z niego korzystać, ale tylko lokalnie (w żadnym przypadku w stosunku do całego społeczeństwa). Jak widać w powyższej tabeli, dzieci i młodzież szkolna nadal mają poziom wyszczepienia ponad 99%. Oczywiście w każdej szkole mamy jeszcze kilkadziesiąt osób z grona pedagogicznego i personelu nieszczepionych lub zaszczepionych tylko jedną dawką, ale te osoby nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego.
Poniżej poziomu 95% spadają dopiero dzieci urodzone w 2015 roku, a więc 2-letnie (tabela jest z roku 2017). W 2018 roku, kiedy zaczęła mocno wzrastać liczba zachorowań na odrę, miałyby 3 lata, a poziom zaszczepienia rocznika jeszcze pewnie by się podniósł. Jak w takim razie można obwiniać nieszczepione dzieci o roznoszenie wirusa i sugerować, że "zachęcanie" do szczepienia dzieci jest rozwiązaniem problemu, jeśli wyszczepialność wśród dzieci jest nadal wysoka, a chorują przede wszystkim dorośli? Owszem, takie działania przyniosą pożądane skutki, ale dopiero za 20 lat, kiedy dzieci dorosną. Tymczasem adekwatne do sytuacji środki trzeba przedsięwziąć natychmiast.

Wnioskowanie z 40 tysięcy uchylających się od szczepień osób o 10% niezaszczepionych ogółem dzieci jest tak samo logicznie nieprawdopodobne jak twierdzenie, że poziom wyszczepienia społeczeństwa przeciw odrze wynosi 95%, kiedy szczepieniami "pokryto" dopiero pół społeczeństwa. 40 tysięcy to jest 10%, ale z jednego rocznika!

odporność zbiorowiskowa

W praktyce osiągnięcie odpowiedniego progu wyszczepialności jest niemożliwe, ponieważ żyjemy w świecie tak naprawdę transglobalnym.

W III kwartale 2017 r. szacunkowa liczba przekroczeń granicy Polski wyniosła 82,6 mln, z czego 47,9 mln - 58 proc. - dotyczyło cudzoziemców.

Nawet gdyby obywatele Polski byli zaszczepieni w 100%, nie da się osiągnąć odporności zbiorowiskowej przy otwartych granicach.

A gdyby zamknąć granice? Zróbmy eksperyment myślowy: rozważamy grupę 100 zaszczepionych przeciw odrze przedszkolaków. Badania naukowe wykazały, że około 5% dzieci zaszczepionych jedną dawką szczepionki przeciw odrze lub szczepionki MMR nie wytwarza odporności na odrę. Zatem nawet w 100% wyszczepionym przedszkolu oscylujemy w okolicach progu bezpieczeństwa. Statystycznie rzecz biorąc 5-cioro dzieci spośród tych zaszczepionych należałoby traktować jako dzieci nieszczepione, nieuodpornione przeciw chorobie. W takim razie przyznawanie punktów w rekrutacji powinno odbywać się na podstawie badania poziomu przeciwciał, a nie, jak postulują Panowie, na podstawie zaświadczenia od lekarza o przebytych szczepieniach. W pewnym sensie lekarz takim zaświadczeniem poświadcza nieprawdę. Wprawdzie potwierdza jedynie, że dziecko szczepienia otrzymało, ale w praktyce takie zaświadczenie ma oznaczać, że dziecko zostało uodpornione, co nie jest prawdą i lekarz nie może tego stwierdzić bez przeprowadzenia dodatkowych badań. Jest to też nieuczciwe w stosunku do dzieci, które odporność po szczepieniu wytworzyły - musiałyby stale przebywać z dziećmi podatnymi na zachorowanie, jednocześnie wierząc, że te dzieci nie stanowią dla nich zagrożenia.

Z drugiej strony częstokroć wystarczyłoby zbadać poziom przeciwciał, zamiast na ślepo podawać kolejną dawkę szczepionki. W wielu przypadkach poprzednie dawki mogą nadal stanowić skuteczną ochronę lub mogło dojść do naturalnego przechorowania (np. zachorowania bezobjawowego wskutek choroby starszego rodzeństwa).
Rysunek 27
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Niestety jedynie dorośli nie muszą się od razu doszczepiać. Dla dzieci Panowie nie mają tyle zrozumienia.

szczepienia nie chronią przed zachorowaniem?

Jest jednak inny, dużo większy problem, z którego Panowie tak jakby zdają sobie sprawę, ale jednocześnie nie zdają.
Rysunek 28
źródło: www.facebook.com
(czerwone zakreślenia moje)
Nagle okazuje się, że te 95% skutecznie zaszczepionych dzieci również może chorować, ponieważ szczepienia chronią głównie przed powikłaniami, a nie przed samym zachorowaniem.
Rysunek 29
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Co więcej, te 95% skutecznie zaszczepionych dzieci może również chorować bezobjawowo. Mamy więc całkowicie wyszczepione przedszkole, w którym chorują nie tylko dzieci, które nie wytworzyły przeciwciał po szczepieniu, ale również te, u których szczepionka się przyjęła.
Rysunek 30
Rzetelne źródło informacji na temat szczepień nie uwzględnia osób szczepionych, które chorują:
zaszczepsiewiedza.pl
Żadne szczepienie nie daje 100% odporności, ale chroni nas przed tymi najgorszymi skutkami tych chorób. Skoro tak, to szczepienia z zasady nie są w stanie zapewnić odporności zbiorowiskowej i wyeliminować choroby z obiegu, są jedynie w stanie chronić osobniczo - zaszczepione jednostki przed powikłaniami. Odporność zbiorowiskowa jest więc pojęciem czysto teoretycznym i nie da się go zastosować do szczepień.

zaszczepienie vs uodpornienie

Taki wzorcowy model żłobka/przedszkola chcieliby osiągnąć ci, którzy szczepią, bo myślą. Jednak na przeszkodzie w osiągnięciu celu stoją dzieci nieszczepione. Dzieci te stanowią dla zaszczepionych-uodpornionych takie samo zagrożenie co zaszczepione-nieuodpornione. Znów zatem wracamy do badania poziomu przeciwciał - to właśnie na podstawie jego wyników powinni być selekcjonowani kandydaci do państwowej placówki opiekuńczo-wychowawczej. Nie ma podstaw natury medycznej, by traktować jako zagrożenie dzieci niezaszczepione, które uodporniły się w sposób naturalny.

Zamiast na podstawie uodpornienia, Panowie dzielą dzieci ze względu na samo poddanie się szczepieniom. Ani to sprawiedliwe, ani racjonalne, ani skuteczne. Jakby tego było mało, spośród dzieci nieszczepionych, które stanowią "zagrożenie epidemiologiczne" dla naszego przedszkola, wybierają dzieci nieszczepione z powodów medycznych, które zagrożeniem już nie są. Nie wypada dyskryminować dzieci z przeciwwskazaniami do szczepień, natomiast pożądana jest dyskryminacja dzieci, których rodzice np. boją się powikłań poszczepiennych. To nie jest podział, który ma jakiekolwiek uzasadnienie natury medycznej. To jest podział czysto ideologiczny, wręcz złośliwy. Z nieznanych przyczyn zaszczepieni boją się nieszczepionych, ale nie boją się nieszczepionych z powodów medycznych. Podobno dlatego, że wirusy mutują. Ale dlaczego w dzieciach nieszczepionych z powodów medycznych wirusy nie mogą mutować, to już nie wiadomo. Dlaczego w dzieciach szczepionych, które może wytworzyły odporność, a może nie, nie mogą mutować, też nie wiadomo. Podobno mutują tylko u tych, których rodzice uchylają się przed obowiązkiem szczepień ;) Takie cwane są.

Spójrzmy jednak na sprawę z innego punktu widzenia. Do takiego uodpornionego pi razy oko przedszkola wpuszczamy dzieci z przeciwwskazaniami do szczepień, dzieci z problemami neurologicznymi, z obniżoną odpornością, chore. Wpuszczamy je w środowisko o nieznanym stopniu uodpornienia, gdzie dzieci chorują na choroby zakaźne, ale przechodzą je łagodniej, czasem bezobjawowo. Jak można z czystym sumieniem twierdzić, że takie otoczenie zapewnia tym dzieciom ochronę przed patogenami? Przed jedenastoma konkretnie, bo wszystkie pozostałe się nie liczą. Czy zastąpienie dzieci nieszczepionych o nieznanym statusie uodpornienia dziećmi zaszczepionymi o nieznanym statusie uodpornienia cokolwiek zmieni? Nadal będziemy mieć środowisko, gdzie panoszą się patogeny, gdzie dzieci mogą chorować i zarażać, może trochę rzadziej na 11 chorób, ale równie często na wszystkie pozostałe.

Mamy zatem 3 grupy dzieci:
1. zaszczepione, które mogą chorować,
2. nieszczepione z powodów medycznych, które mogą chorować,
3. nieszczepione z innych powodów, które mogą chorować.
Nie, nie, chwileczkę :D Mamy tylko jedną grupę: dzieci, które mogą chorować. Od szczepień zależy co najwyżej częstość zachorowań i ich przebieg, ale zachorowania nadal występują. Nie jest też powiedziane, że dzieci nieszczepione zachorują na wszystko, ponadto one też mogą przechodzić choroby bezobjawowo.

Wracamy więc do wcześniejszego wniosku, że szczepienie chroni tylko tę osobę, która się temu szczepieniu poddała, i to też tylko do pewnego stopnia. Szczepienie nie chroni natomiast osób postronnych, a wręcz czasami może im zagrażać (np. żywa szczepionka przeciw rotawirusom).
Rysunek 32
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Jak sami Panowie przyznają, z punktu widzenia odporności zbiorowiskowej osoby nieszczepione są sobie równe - nieszczepieni z powodów medycznych obniżają odporność grupową tak samo jak uchylający się. Rozciągnijmy przykład z rysunku na nasze przedszkole: mamy 100 dzieci, spośród których 10 jest niezaszczepionych z powodów medycznych. Jesteśmy na progu, którego przekroczenie grozi epidemią. Czy projekt ustawy przewiduje, że liczba przyjętych do jednej placówki dzieci, które nie mogą być szczepione z powodów medycznych, nie może przekraczać 10% wszystkich uczęszczających? Ups, kolejne niedopatrzenie. A jeszcze uwzględnić trzeba, że statystycznie 5-cioro dzieci nie wytworzyło odporności po szczepieniu. Mamy więc mały margines, a chorych z przeciwwskazaniami coraz więcej...

Podsumowując, Panowie biorą się za regulowanie mechanizmów, których kompletnie nie rozumieją:
- zrównywanie obecnego kalendarza szczepień z tym sprzed 30-40 lat,
- uznawanie szczepień obowiązujących 30-40 lat temu za wystarczające obecnie,
- opieranie się na wierze, a nie na faktach,
- negowanie występowania NOPów,
- błędna interpretacja liczby uchylających się od szczepień,
- błędna interpretacja poziomu wyszczepienia,
- błędna interpretacja pojęcia odporności zbiorowiskowej,
- brak rozeznania w aktualnej sytuacji epidemiologicznej,
- brak reakcji na rzeczywiste problemy przy jednoczesnym kreowaniu problemów tam, gdzie ich nie ma,
- jednoczesne uważanie szczepień na gwarancję uniknięcia choroby z dopuszczaniem zachorowania pomimo szczepienia,
- przygotowanie projektu w oparciu o błędne założenia - sztuczny podział na szczepionych i nieszczepionych zamiast naturalnego podziału na odpornych i nieodpornych,
- nieuzasadnione wyodrębnianie z grupy nieszczepionych uprzywilejowanej podgrupy, dyskryminacja dzieci ze względu na poglądy rodziców,
- błędne wyobrażenie o odporności poszczepiennej (rozciągane na osoby z otoczenia),
- uwzględnienie 11 chorób zakaźnych z całkowitym pominięciem wszystkich innych,
- brak uwzględnienia problematyki szczepionek żywych, stanowiących pośrednie zagrożenie dla innych dzieci z obniżoną odpornością.

Oj, długa lista nam wyszła. Jak widać pod kątem medycznym Panowie Inicjatorzy również mają braki. I to poważne. Zasadnicze, można by powiedzieć.
Rysunek 33
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy

dlaczego akurat dzieci?

Teraz zasadnym byłoby znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego Panowie, którzy nie znają się na szczepieniach, chorobach zakaźnych i przepisach prawnych związanych z tymi kwestiami, uznali za potrzebne wprowadzenie zmian właśnie w przypadku dzieci.
Rysunek 34
źródło: www.facebook.com
28 czerwca zeszłego roku, a więc kiedy petycja wisiała już na stronie petycjeonline.com, Panowie udostępnili informację o zachorowaniach na odrę w szpitalu. W podlinkowanym artykule czytamy:

Personel szpitala, który mógł zarazić się odrą został objęty do 7 lipca kwarantanna. Kilkudziesięciu innych pracowników szpitala ma pozostać w izolacji domowej. Dotyczy to lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i innych pracowników.

Wiedzieli zatem, że problem leży w osobach dorosłych, w głównej mierze w pracownikach służby medycznej (CO Z TĄ ODRĄ?). Jaki tok rozumowania doprowadził ich od personelu szpitala do dzieci w żłobkach?

Całkiem niedawno, bo 28 lutego, udostępnili inny artykuł, w którym wymieniono grupy najbardziej narażone na zakażenie się odrą:
- nieszczepione dzieci,
- niemowlęta,
- osoby zaszczepione jedną dawką,
- osoby urodzone w latach 70., które nie zostały zaszczepione i nie przechorowały odry.

Nie wiedzieć czemu, jako cel obrali sobie najmniej liczną grupę (w zasadzie nie wiadomo jak liczną), która jest też najmniej narażona na powikłania. Panowie bardzo często podkreślają, że jeśli ktoś nie zgadza się z grupą docelową, może stworzyć swój własny projekt. No więc ktoś stworzył. Autor strony szczepienie.info napisał petycję do Ministra Zdrowia o obowiązkowe „szczepienia ochronne” personelu medycznego przeciw odrze. Łudząc się, że przynajmniej w tej kwestii stoimy po tej samej stronie, poprosiłam Panów Wagnera i Kostkę o wsparcie petycji.
Rysunek 35
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Komentarz zniknął już po kilku minutach. Panowie nie tylko nie wyrazili zainteresowania, ale także uniemożliwili swoim czytelnikom zapoznanie się z treścią petycji. Nie uchodzi wątpliwości, że Panowie nie chcą szczepić wszystkich nieodpornych, najbardziej podatnych na zachorowanie, w największym stopniu zagrożonych powikłaniami. Panowie chcą szczepić TYLKO DZIECI.
Rysunek 36
źródło: www.facebook.com/RobertWagnerWroclaw

ewolucja poglądów

Jest to o tyle ciekawe, że czytając wypowiedzi Pana Wagnera można dojść do wniosku, że w pewnym momencie jego poglądy uległy diametralnej zmianie.
Rysunek 37
źródło: www.facebook.com/RobertWagnerWroclaw
(czerwone zakreślenia moje)
Jak widać rok temu Pan Wagner postulował zapewnienie miejsc w żłobkach wszystkim dzieciom. Ten program miał dotyczyć jesiennych wyborów, kiedy to Panowie zbierali już podpisy pod projektem, który miał utrudniać dzieciom nieszczepionym dostęp do publicznych placówek opłacanych z podatków przez ich rodziców.
Rysunek 38
źródło: www.facebook.com/RobertWagnerWroclaw
W maju Pan Wagner nie był już tak ochoczo nastawiony do zapewnienia dostępu do żłobków i przedszkoli wszystkim małym wrocławianinom.
Rysunek 39
źródło: www.facebook.com/RobertWagnerWroclaw
(czerwone zakreślenia moje)
W październiku projekt ustawy stał się największą dumą wrocławskiego kandydata. Co wydarzyło się między wiosną a jesienią? Czym jest inicjatywa? Uśmiech losu, czy też banalny żart - odpowiedzi brak. Niepewności fale napędza pytań wiatr. Coraz więcej...

To nie jest moje ostatnie słowo, do 6 maja jeszcze daleko, a następna aktualizacja będzie jeszcze dłuższa. HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA!
comments powered by Disqus