Petycja Dotycząca Obowiązku Szczepień

2018-09-06
11 lipca 2018 roku Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP złożyło w sejmie podpisy poparcia dla projektu zmiany ustawy dotyczącej szczepień ochronnych. Jedną z głównych zmian w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi byłoby usunięcie wszystkich przymiotników “obowiązkowe” użytych w stosunku do szczepień. Tym samym wszystkie szczepienia stałyby się dobrowolne. STOP NOP miało na zebranie podpisów 3 miesiące. Udało się ich zebrać 121 296, a więc średnio prawie 1333 dziennie.

Dzięki zaangażowaniu Pana Patryka z kanału Pod Mikroskopem, trafiłam na inną inicjatywę, a mianowicie projekt ustawy, która wprowadziłaby obowiązek szczepienia jako kryterium przyjęć do żłobków i przedszkoli. Petycję dotyczącą tego projektu utworzono 3 czerwca 2018 roku i do dnia dzisiejszego (tj. 6 września) podpisało się pod nią 565 osób... Przez 3 miesiące... Natomiast żeby projekt trafił do Sejmu, niezbędne jest uzyskanie 100 tys. podpisów wyrażających poparcie. Cóż, może wynika to z braku odpowiedniej reklamy. O ile sporo jest artykułów na ten temat, to chyba tylko w jednym znalazłam link do petycji. A może po prostu tak znaczna różnica w liczbie podpisów wynika z woli społeczeństwa?
Rysunek 1
źródło: sonda
(stan na dzień 6.09.2018)
Rzućmy okiem na projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw. Jest króciutki - zaledwie dwie strony. Obowiązkowym kryterium przyjęcia do żłobka, przedszkola, szkoły podstawowej i szkoły ponadpodstawowej miałoby być przedłożenie zaświadczenia o posiadaniu przez kandydata wymaganych przepisami obowiązkowych szczepień ochronnych. Zaświadczenie takie miałby wystawiać lekarz POZ.

Problem w tym, że projekt wrzuca wszystkich nieposiadających zaświadczenia do jednego worka. Kompletnie pomija powody, dla których kandydat może nie uzyskać takiego dokumentu. Tak samo traktowane są dzieci, które:
- są zdrowe, ale ich rodzice podjęli decyzję o nieszczepieniu,
- przeszły ciężką reakcję alergiczną (np. wstrząs anafilaktyczny) i nie mogą być szczepione,
- są uczulone na białko jaja kurzego i nie mogą być szczepione MMR,
- cierpią na ciężkie niedobory odporności (wrodzone niedobory odporności, zakażenie wirusem HIV, leczenie nowotworów złośliwych, stan po przeszczepieniu narządów) i nie mogą być szczepione preparatami zawierającymi żywe ustroje,
- mają odroczone szczepienie na kilka tygodni z powodu poważnej infekcji,
- nie zostały zaszczepione w terminie przypadającym na krótko przed rekrutacją np. z powodu wyjazdu.

Projekt ustawy mówi bardzo wyraźnie: wymagane przepisami obowiązkowe szczepienia ochronne. Jeśli nie masz choć jednego szczepienia, nie dostaniesz zaświadczenia, ponieważ ustawa nie określa, w jakich przypadkach lekarz może wystawić dokument, pomimo braku którychś szczepień; nie zaznacza też, że ewentualne wyjątki zostaną określone w rozporządzeniu. Stanowczo nieprzemyślany projekt. Strzał w stopę?

565 osób, które podpisało petycję, chce zablokować chorym dzieciom dostęp do powszechnej edukacji. No, chyba że nie przeczytało projektu ustawy, to zwracam honor... Chociaż nie.

aktualizacja

2018-09-27
Dziwna sprawa. Jakiś czas temu wstawiłam link do tego postu pod filmem, dzięki któremu trafiłam na petycję. Niedługo potem zauważyłam, że zmienił się opis pod nagraniem. Chociaż Pan Patryk mówi, dokładnie w 3:17, że zamieści link do petycji, takowego już tam nie ma. Napisałam więc drugi komentarz z zapytaniem, dlaczego go usunął. Po jakimś czasie sprawdziłam, czy coś odpowiedział, a byłam wówczas wylogowana, i okazało się, że moich komentarzy nie ma. Zalogowałam się i były.
Hmm... No dobra, może Pan Patryk ręcznie zatwierdza komentarze, poczekam. Kilka dni później moje wypowiedzi nadal nie były widoczne dla ogółu, ale na kanale pojawiały się nowe filmy i komentarze widzów. Wystawiłam więc parę komentarzy na różnych innych kanałach i są widoczne.
Biorąc pod uwagę to, że pod filmami na kanale Pod Mikroskopem jest bardzo dużo niepochlebnych opinii, zastanawiam się, w jaki sposób obraziłam Pana Patryka, że ukrył moje komentarze? Odnotowałam jedynie fakt, że to dzięki jego zaangażowaniu, trafiłam na petycję, więc było to niejako zawoalowane podziękowanie.

Czy można to już uznać za przyznanie się do nieprzeczytania projektu?

aktualizacja

2018-11-01
Sytuacja się rozwija. Mniej więcej w tym czasie, kiedy wstawiłam ten post (główny), na Facebook'u powstała strona dotycząca projektu ustawy i rozpoczęło się zbieranie podpisów (wg informacji na FB podpisy nie mogą być zbierane on-line, więc zapewne tamte ze strony petycjeonline.com się nie liczą, aczkolwiek jest to nadal ten sam projekt). Reklama poskutkowała i autorzy przebili się do mediów (to zdjęcie mnie rozwala :D).
Rysunek 1
źródło: poradnikzdrowie.pl
Przypominam w skrócie, że projekt wprowadzał zmiany do trzech ustaw:
1. Nakładał na rodziców dzieci ubiegających się o przyjęcie do
a) przedszkola,
b) szkoły podstawowej,
c) szkoły ponadpodstawowej
obowiązek przedłożenia zaświadczenia o wykonaniu wszystkich obowiązkowych szczepień (Prawo oświatowe).
2. Nakładał na rodziców dzieci ubiegających się o przyjęcie do żłobka obowiązek przedłożenia zaświadczenia o wykonaniu wszystkich obowiązkowych szczepień (ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3).
3. Upoważniał lekarzy POZ do wydawania zaświadczeń o posiadaniu przez dziecko wszystkich szczepień (ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej).

Szczepię & Myślę

Projekt uderzał nie tylko w dzieci, które nie zostały zaszczepione decyzją rodziców, ale również w te, które nie mogły być zaszczepione (chwilowo bądź w ogóle) z powodów medycznych. Dodatkowo, o czym nie wspomniałam wcześniej, bo była to kwestia drugorzędna w świetle tak rażącego błędu, uzależnienie przyjęcia do szkoły od przedłożenia zaświadczenia byłoby sprzeczne z Konstytucją. Ustawa zasadnicza nakłada bowiem obowiązek nauki do 18 roku życia, zobowiązując równocześnie władze publiczne do zapewnienia powszechnego i równego dostępu do wykształcenia (art. 70).

W związku z powyższym zdumiewa mnie fakt, że jeden z autorów projektu jest prawnikiem. Gdyby to byli tzw. zwykli ludzie, to mogłabym zrozumieć, że projekt zawiera raczej samą koncepcję, a ukształtuje się ona dopiero pod wpływem opinii ekspertów. No ale tu mamy adwokata, który w swojej pracy stawia na profesjonalną oraz kompleksową analizę problemu oraz stanu faktycznego. Tak oczywiste powiązania powinny zostać przez niego dostrzeżone, nieprawdaż? Inni je dostrzegli, niekoniecznie prawnicy, i projekt uległ zmianom. Zobaczmy jakim: Usunięto ustępy odnoszące się do szkoły podstawowej i szkoły ponadpodstawowej, które były niezgodne z Konstytucją. Pozostał artykuł odnoszący się do żłobka, ponieważ uczęszczanie do niego jest dobrowolne. Pozostał też ustęp dotyczący przedszkola - tutaj powinno to zostać rozbite, ponieważ co innego przedszkole dla młodszych dzieci, które mają prawo z niego korzystać (Prawo Oświatowe art. 31 ust. 6), a co innego obowiązek przedszkolny (który nie wynika już z Konstytucji, a z ustawy Prawo Oświatowe - art. 31 ust. 4). Jest lepiej, ale nadal nie idealnie.

My name is Błąd. Wiel Błąd.

Dopisano też możliwość wystawienia zaświadczenia o przeciwwskazaniach przez lekarza oraz możliwość przedłożenia takiego zaświadczenia w przedszkolu... ale nie dopisano w żłobku. Więc żłobek nadal pozostaje dostępny tylko dla zdrowych w pełni zaszczepionych w terminie dzieci.
Rysunek 3
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Jak doszło do tych zmian? Z czego zdają sobie sprawę autorzy?
Rysunek 4
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
No właśnie. Co z tego, że lekarz będzie mógł wystawić zaświadczenie, jeśli rodzic nie będzie mógł go przedłożyć? Z komentarza wynika, że najpierw pojawił się zapis o zaświadczeniu tylko przy lekarzu, dopiero potem dopisano go przy przedszkolu i, nie wiedzieć czemu, nie dopisano przy żłobku.
Z jakąż pewnością siebie autor broni dzieci z przeciwwskazaniami medycznymi, powołując się na art. 3. Szkoda, że od początku nie było to w pełni zrozumiałe.
Rysunek 5
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Czemuż to musieliby zmieniać ustawę oświatową, jeśli obowiązek nauki wynika z Konstytucji? I przecież i tak ją zmieniają artykułem 1. Twierdzą też, że poprawili artykuł 2, który traktuje o żłobkach. To czemu ta poprawiona wersja nie jest udostępniona?
Rysunek 6
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Czyli jednak wiedzą, że mogą wprowadzić zmiany tylko tam, gdzie nie ma obowiązku. Dlaczego więc pierwotnie chcieli ingerować również w szkoły?
Rysunek 7
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Przyznali, że na początku uwzględnili także szkoły, ale wykreślili je nie ze względu na Konstytucję, tylko ze względu na konieczność zmiany prawa oświatowego... które i tak zmieniają. Nadal uważają też, że będą mogli z powrotem dołączyć szkoły w późniejszym terminie. Nie ogarniam. Chyba coś źle paczę?
Rysunek 8
źródło: facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Autorzy rękami i nogami zapierają się, że projekt nie jest formą dyskryminacji. Możemy jednak wywnioskować, jakie są ich prawdziwe intencje, nie pytając ich o zdanie. A może nawet oni sami nie wiedzą, co czynią? Zastanówmy się, co właściwie na celu ma ten projekt? Ma on wprowadzić dodatkowe kryterium do rekrutacji, jakim jest posiadanie wszystkich obowiązkowych szczepień. Po co są kryteria?

Ustawa z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (pogrubienia moje)
Art. 11 ust. 2 pkt 3
Podmiot, który utworzył żłobek lub klub dziecięcy, ustala statut żłobka lub klubu dziecięcego, określając w szczególności warunki przyjmowania dzieci, z uwzględnieniem preferencji dla rodzin wielodzietnych i dzieci niepełnosprawnych;

Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (pogrubienia moje)
Art. 131
[...]
2. W przypadku większej liczby kandydatów spełniających warunek, o którym mowa w ust. 1, niż liczba wolnych miejsc w publicznym przedszkolu, oddziale przedszkolnym w publicznej szkole podstawowej lub publicznej innej formie wychowania przedszkolnego, na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę łącznie następujące kryteria:
1) wielodzietność rodziny kandydata;
2) niepełnosprawność kandydata;
3) niepełnosprawność jednego z rodziców kandydata;
4) niepełnosprawność obojga rodziców kandydata;
5) niepełnosprawność rodzeństwa kandydata;
6) samotne wychowywanie kandydata w rodzinie;
7) objęcie kandydata pieczą zastępczą.
[...]
4. W przypadku równorzędnych wyników uzyskanych na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego lub jeżeli po zakończeniu tego etapu dane publiczne przedszkole, oddział przedszkolny w danej publicznej szkole podstawowej albo dana publiczna inna forma wychowania przedszkolnego nadal dysponuje wolnymi miejscami, na drugim etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę kryteria określone przez organ prowadzący, z uwzględnieniem zapewnienia jak najpełniejszej realizacji potrzeb dziecka i jego rodziny, zwłaszcza potrzeb rodziny, w której rodzice albo rodzic samotnie wychowujący kandydata muszą pogodzić obowiązki zawodowe z obowiązkami rodzinnymi, oraz lokalnych potrzeb społecznych. Organ prowadzący określa dokumenty niezbędne do potwierdzenia tych kryteriów.

Jeśli chętnych jest mniej niż miejsc, to przyjmowani są wszyscy. Kryteria zostały wprowadzone na wypadek, który jest raczej częsty, gdy chętnych jest więcej. Są one realizacją praw gwarantowanych przez Konstytucję:

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
Art. 71 ust. 1
Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych.

Kryteria mają pomagać tym, którzy znajdują się w trudnej sytuacji. I chociaż automatycznie oznacza to, że pomocy nie otrzymają ci, którzy mają lepszą sytuację, nikt nie rozpatruje tego w takich kategoriach. Nikt nie twierdzi, że kryteria mają dyskryminować tych, którzy mają lepszą sytuację, albo że mają ograniczać ich dostęp do żłobków/przedszkoli, albo że mają utrudniać kontaktowanie się takich osób z tymi, którzy mają trudniejszą sytuację.

Czy przyjmowanie w pierwszej kolejności dzieci z rodzin wielodzietnych ma na celu dyskryminację jedynaków?
Czy przyjmowanie w pierwszej kolejności dzieci niepełnosprawnych ma ograniczać dostęp (sic!) dzieci pełnosprawnych do żłobka/przedszkola?
Czy przyjmowanie w pierwszej kolejności dzieci (pół)osieroconych ma powodować utrudnianie kontaktowania się takich dzieci z dziećmi z pełnych rodzin?

Mówimy o mniejszościach oraz o sytuacji, gdy jest za dużo chętnych i trzeba jakoś te mniejszości wspomóc, żeby miały szansę na przyjęcie do żłobka/przedszkola. Jak na tle tych kryteriów prezentuje się obowiązek przedłożenia zaświadczenia o odbyciu wymaganych prawem szczepień?

Myślę, że myślę

Dzieci zaszczepione stanowią znaczną większość, więc nadawanie im przywilejów mija się z celem. Dlaczego kryteria miałyby wspomagać przyjmowanie takich dzieci, jeśli dzieci te nie mają problemów z przyjęciem? Nie są w mniejszości i nie mają trudności, nie wymagają zatem szczególnej opieki. Jeśli kierować by się celem, dla którego wprowadzono kryteria, to wspierane powinny być raczej dzieci nieszczepione, jako grupa z marginesu społecznego wyrzucana z przychodni przez lekarzy nieprzyjmujących tego rodzaju pacjentów. Szczególnie, jeśli uznamy, że dzieci te posiadają intelektualnie niepełnosprawnych rodziców :D Często są to również dzieci, które mają już starsze rodzeństwo - również niepełnosprawne.

Podobno niektóre matki celowo rozwodzą się, żeby zyskać punkty za bycie samotnym rodzicem. Takie postępowanie jest powszechnie ganione i uważane za odbieranie miejsc dzieciom rzeczywiście potrzebującym. Czy można dopuścić do sytuacji, gdy matki będą celowo szczepić dzieci, by zabierać miejsca innym szczepionym dzieciom, którym się one przecież należą?

Ewidentnie chodzi tu o utrudnienie dzieciom nieszczepionym dostępu do PUBLICZNYCH żłobków/przedszkoli (za które ich rodzice płacą!), a więc sztuczne zepchnięcie ich na koniec listy, na której i tak stanowią znaczną mniejszość. W świetle art. 71 Konstytucji dzieci szczepione i nieszczepione są równe i żadna z tych grup nie ma większego prawa do szczególnego traktowania niż druga. Nie tędy droga.

Szczepię, więc jestem

Żłobek i przedszkole należą się wszystkim, ale z powodu braków finansowych nie wszyscy mogą zostać przyjęci. Kryteria to nie są wymagania, które trzeba spełnić, lub cechy, które są bardziej pożądane. Przyjęcie do żłobka/przedszkola nie jest uzależnione od spełnienia jakichkolwiek warunków: dziecko nie musi być niepełnosprawne, żeby je przyjęto, nie musi pochodzić z niepełnej rodziny, żeby je przyjęto i nie musi posiadać wszystkich szczepień, żeby je przyjęto. Kryteria powstały tylko po to, by niektórym umożliwić łatwiejszy dostęp, wspierać słabszych. Tymczasem omawiany projekt to wilk w owczej skórze - podszywa się pod przepisy, które mają pomagać potrzebującym, jednocześnie nadając przywileje liczniejszej grupie społecznej, która w potrzebie nie jest.
Rysunek 9
źródło: natemat.pl
Kryteria obowiązują tylko przy rekrutacji do żłobków i przedszkoli (młodszych dzieci), ponieważ ta forma opieki jest dobrowolna, i tylko wtedy, gdy chętnych jest więcej niż miejsc. Przy naborze do przedszkola 6-latków oraz do szkół podstawowych nie stosuje się kryteriów, bo władze mają obowiązek zapewnić miejsca dla wszystkich dzieci z rejonu.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
Art. 70 ust. 4
Władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. W tym celu tworzą i wspierają systemy indywidualnej pomocy finansowej i organizacyjnej dla uczniów i studentów.

Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe

Art. 13 ust. 1 pkt 3
Przedszkolem publicznym jest przedszkole, które przeprowadza rekrutację dzieci w oparciu o zasadę powszechnej dostępności;

Art. 14 ust. 1 pkt 2
Szkołą publiczną jest szkoła, która przeprowadza rekrutację uczniów w oparciu o zasadę powszechnej dostępności;

Art. 133 ust. 1
Do klasy I publicznej szkoły podstawowej, której ustalono obwód, przyjmuje się na podstawie zgłoszenia rodziców dzieci i młodzież zamieszkałe w tym obwodzie.

W przypadku młodzieży wspierane są już nieco inne grupy: do szkół ponadpodstawowych przyjmuje się wszystkich, a w przypadku większej liczby chętnych najpierw bierze się pod uwagę wyniki w nauce (art. 134 ust. 2), potem problemy zdrowotne (art. 134 ust. 3) i dopiero na samym końcu powyższą listę kryteriów (art. 134 ust. 4).

Szczepienia, głupcze!

Projekt nie ma nic wspólnego z troską i zachętą. Jego jedynym źródłem jest nienawiść, chęć uprzykrzenia życia pewnej grupie społecznej. Tak wielka, że założyła autorom klapki na oczy i powstał pomysł, który jest niezgodny z Konstytucją i w karykaturalny sposób wykorzystuje przepisy, które miały służyć czemuś zupełnie innemu. Autorzy z rozpędu zastosowali też odpowiedzialność zbiorową, teraz te błędy są im wytykane, a oni nie potrafią sobie poradzić ze wszystkimi wyjątkami, których ich projekt "nie obsługuje". Najgorsze jest to, że nieświadomi zagrożenia ludzie dają się na to nabierać, tak jak wymieniony wcześniej Pan Patryk, który później mocno się zawstydził. Projekt został też poparty przez wiele instytucji/organizacji/osób:
- prof. Alicja Chybicka,
- Dolnośląska Izba Lekarska,
- Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej,
- diagnosci.pl,
- Konwent Prezesów Okręgowych Rad Lekarskich,
- Lekarz Dawid Ciemięga,
- Porozumienie Zielonogórskie,
- Porozumienie Rezydentów.
Zebrano już ponad 2000 podpisów. Zastanówcie się dobrze, czy jest to projekt, który rzeczywiście chcecie poprzeć. Jaką macie gwarancję, że te wszystkie błędy zostaną naprawione? Podpiszecie w ciemno, dla samej idei, a potem zrobi się wielki bajzel. Żeby było jasne: nie chodzi mi o to, że nie popieram obowiązku szczepień, ale o to, co ten projekt w rzeczywistości oznacza. Gdyby był dobrze skonstruowany, mogłabym go co najwyżej... nie podpisać. Bo przecież argumenty i spójność by mnie zmiażdżyły.

Wiem, że nic nie wiem

Panowie tak podkreślają istnienie obowiązku szczepień i twierdzą, że nie chcą wprowadzać żadnych obostrzeń, tymczasem ich projekt ingeruje w obowiązek władz państwowych do zapewnienia równego dostępu do nauki, ogranicza prawa obywateli do powszechnego dostępu do nauki i wprowadza podział na równych i równiejszych. I to wszystko w imię wyimaginowanego obowiązku szczepień. Tak, tak - wyimaginowanego. Panowie nie doczytali wszystkich ustaw i nie przeprowadzili profesjonalnej oraz kompleksowej analizy problemu oraz stanu faktycznego. Nie istnieje w Polsce obowiązek szczepienia dzieci zdrowych. Będzie na ten temat dłuuuuga rozprawa i mam nadzieję, że pomoże wielu rodzicom.

A tak przy okazji, kiedyś obowiązywały w Polsce podobne rozwiązania... za czasów poprzedniego ustroju.

Na koniec dwa pytania do orędowników projektu:
Rysunek 10
źródło: facebook.com/lekarzDawidCiemiega
Dlaczego rodzice NIE CHCĄ, aby ich dzieci uczęszczały do żłobków i przedszkoli z dziećmi nieszczepionymi, których rodzice są nieodpowiedzialni, ale jednocześnie CHCĄ, aby ich dzieci uczęszczały do żłobków i przedszkoli z dziećmi, które nie mogą być szczepione? Przecież i jedne i drugie są nieszczepione i stanowią zagrożenie dla zdrowia nas wszystkich. Aaa, no i czego się boją, jeśli ich dzieci są zaszczepione i chronione w 95%, a jeśli już zdarzy im się zachorować, to przejdą chorobę lekko, a nawet bezobjawowo i nie będą miały powikłań? To może trzeba by pobudować 3 osobne placówki?
Rysunek 11
źródło: natemat.pl
O jaki przymus Panu chodzi? Czy obawia się Pan przymusu dla dorosłych, dlatego domaga się obowiązku dla dzieci?

aktualizacja

2019-02-01
6 grudnia 2018 roku Panowie ze Szczepimy, bo myślimy złożyli swój projekt na ręce Marszałka Sejmu. Zgodnie z przepisami Marszałek w ciągu 14 dni powinien był przyjąć zawiadomienie o utworzeniu komitetu i dać zielone światło dla rozpoczęcia zbiórki 100 tysięcy podpisów pod inicjatywą ustawodawczą. Od blisko dwóch miesięcy z zapartym tchem oczekuję na najmniejszą informacje i już zaczynam się dusić (ze śmiechu). Cóż powstrzymuje Marszałka Sejmu, jakie meandry prawniczej indolencji? Być może znalazłam odpowiedź na to pytanie.

Zanim przejdziemy do ostatnich wydarzeń, zerknijmy na projekt ustawy, bo od ostatniej aktualizacji mojego wpisu uległ drobnym zmianom.
Rysunek 1
źródło: szczepimybomyslimy.pl
1) W art. 2 dodano wreszcie możliwość przedłożenia zaświadczenia o przeciwwskazaniach do szczepień w przypadku ubiegania się o miejsce w żłobku. Uważam to za mój osobisty sukces \:D/
2) Z drugiej wersji ustawy zniknął art. 5 (w pierwszej wersji jeszcze go nie było), który umożliwiał stworzenie rejestru dzieci zaszczepionych, do którego miałyby dostęp urzędy publiczne oraz placówki oświatowe - Panowie musieli doczytać RODO ;)
3) Nadal czekam jeszcze na wyodrębnienie dzieci, które są obowiązane odbyć przygotowanie przedszkolne. Takie dzieci przyjmowane są do przedszkoli i wg projektu muszą przedstawiać zaświadczenia.

Jeśli projekt został złożony w tej wersji, to mglisto to widzę.

Nieoficjalną drogą dowiedziałam się, że były problemy formalne - uzupełniano jakieś dokumenty. Panowie zresztą sami potwierdzili to na Facebook'u. No więc czekałam cierpliwie na to pismo, ale zamiast niego pojawił się kolejny wpis. No więc przebierałam nóżkami z niecierpliwości, ale pojawił się ten sam wpis :O No więc postanowiłam zapytać wprost. Panowie stanęli na wysokości zadania i odpowiedzieli ekspresowo - po 15 minutach. No dobra, trochę przesadziłam, że odpowiedzieli :) Ale następnego dnia udostępnili uzasadnienie swojego projektu. Panowie, co za niedopatrzenie! Uzasadnienie jest kluczem do rozwiązania zagadki! Niestety musiałam się wówczas zająć obiecanym wcześniej wpisem o obowiązku szczepień, więc sprawa przeciągnęła się o ponad tydzień. Cóż tam, panie, w polityce?

pkt pierszy

Stanowczo będę się upierać, żeby przy okazji zmian w polskim prawie przytaczać polskie dane statystyczne. Tymczasem w uzasadnieniu znajdujemy taki fragment:

Z powodu chorób zakaźnych umiera co roku na świecie 60 mln osób, to jest drugi co do wielkości, po chorobach układu krążenia, czynnik zgonów.

A z jakich powodów umiera się w Polsce? Na moje oko choroby zakaźne są na miejscu... ostatnim. Również wśród dzieci do lat 19. No dobrze, ale trudno, żeby choroby zakaźne były drugą przyczyną zgonów w erze szczepień. Panowie zapewne chcieli zwrócić uwagę na to, że brak szczepień prowadzi do takiej sytuacji. Zróbmy sobie zatem podróż wstecz w czasie i zobaczmy co się dzieje, kiedy mamy coraz mniej szczepień i coraz gorszy (wcześniejszy) stan medycyny. Koniecznie w zestawieniu z liczbą obowiązkowych szczepień.
Rysunek 12
źródło: red. dr Franciszek Kubiczek, prof. dr hab. Andrzej Jezierski, prof. dr hab. Andrzej Wyczański, Historia Polski w liczbach. Państwo. Społeczeństwo. Tom I, Zakład Wydawnictw Statystycznych, Warszawa 2003
(czerwone zakreślenia moje)
Poniżej tabela przedstawiająca szczepienia obowiązkowe, sporządzona na podstawie danych z kalendarza szczepień na stronie szczepienia.pzh.gov.pl.

Nawet w 1960 roku, kiedy w pierwszym roku życia podawano tylko 5 dawek (każdą osobno), nie szczepiono noworodków, a kalendarz obejmował dzieci tylko do 7 roku życia, choroby zakaźne nie były drugą przyczyną zgonów. Że nie wspomnę, że 75% zgonów z powodu chorób zakaźnych dotyczyło gruźlików, a więc przede wszystkim ludzi niedożywionych.
Rysunek 13
Kalendarz szczepień w roku 1960.
źródło: szczepienia.pzh.gov.pl
Dopiero na początku XX wieku choroby zakaźne wychodzą na prowadzenie. 100 LAT TEMU! Panowie, naprawdę?
Zgony z powodu chorób zakaźnych wahają się w przedziale 30-40% wszystkich zgonów, ale nadal ich większość stanowią zgony z powodu gruźlicy, a więc ludzi niedożywionych. Choroby dziecięce, czyli te, o które się teraz wszyscy martwią, powodowały do 10% zgonów. Pytanie za 1000 punktów. Testowe, żeby było łatwiej. Z jakiego powodu drugą przyczyną zgonów na świecie są choroby zakaźne:
a) brak szczepień,
b) niedożywienie, złe warunki higieniczne,
c) nie wiem, nie znam się, ale się wypowiem?

Resztę wyjaśni Pan Doktor Paweł Grzesiowski. Wniosek: Polska na początku XX wieku była krajem rozwijającym się.
Pytanie: Czy Polska na początku XXI wieku nadal jest krajem rozwijającym się? Gruźlica dotyczy przede wszystkim ludzi niedożywionych, a szczepienia nie chronią przed najczęstszą postacią płucną. Przeciw HIV/AIDS, wzw C i malarii nie ma szczepionek. Cholera jest chorobą brudnych rąk i w Polsce nie występuje. Dopiero na 6. miejscu mamy odrę, na którą od 27 lat nikt w Polsce nie umarł, a śmiertelność spadała przez cały XX wiek bez względu na wprowadzenie szczepień.

Jak więc ma się Program Szczepień Ochronnych do "największych zabójców spośród chorób zakaźnych na świecie"? Czy zmuszanie rodziców do szczepień z PSO ochroni nas przed wymienionymi na obrazku chorobami?

pkt drógi

Cytowane przez Biuro Analiz, Dokumentacji i Korespondencji Kancelarii Senatu dane dotyczą Stanów Zjednoczonych, jednakże podobnie wygląda sytuacja w Polsce.

To właśnie ja w RETARDOTRONIE 2 pisałam, że dane prezentowane w raporcie pochodzą z USA. Ale... ja żartowałam... To był eksperyment. Ciekawiło mnie, ilu ludzi będzie to powtarzać nie sprawdziwszy samodzielnie. Panowie, bądźmy poważni, nie pisze się uzasadnienia ustawy korzystając z jakichś anonimowych blogów! Dla pewności zapytałam, czy Szczepimy, bo myślimy wykonali 5 kliknięć potrzebnych dla dotarcia do źródła. Niestety okazało się, że nie wyszli poza raport. Nie trudźcie się przeglądaniem źródła - Szczepimy, bo myślimy słyną z usuwania niewygodnych komentarzy.
Rysunek 17
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy

pkt czeci

Spadek liczby szczepionych dzieci powoduje, że poziom tzw. "wyszczepialności społeczeństwa", obrazujący odsetek osób zaszczepionych wynosi obecnie ok. 90%, co stanowi granicę tzw. odporności zbiorowiskowej, tj. stanu, w którym nawet osoby nieszczepione są chronione przed chorobami zakaźnymi. Spadek wyszczepialności do poziomu ok. 85% prowadzić będzie do realnego zagrożenia epidemią.

Dla których konkretnie chorób obliczają Panowie tę wyszczepialność społeczeństwa, bo to trochę niepoważne liczyć średnią przy takim rozstrzale.
1. Pneumokoki są obowiązkowe od 2017 roku. Czy 2 wyszczepione roczniki robią nam odporność zbiorowiskową? Gdzie jest zatem epidemia?
2. Hib jest obowiązkowy od 2007 roku. Czy 12 roczników wyszczepionych dzieci robi nam odporność zbiorowiskową? Gdzie jest epidemia?
3. Świnka jest obowiązkowa od 2004 roku. Czy 16 roczników wyszczepionych dzieci robi nam odporność zbiorowiskową? Odporność zbiorowiskową robią tacy jak ja, tacy, którzy świnkę przechorowali - ale to nie ma nic wspólnego z wyszczepialnością.
4. To może chociaż odra? Niestety - jest obowiązkowa dopiero od 1975 i zaszczepiona jest najwyżej połowa społeczeństwa.

Więc jeszcze raz: mityczny poziom wyszczepienia społeczeństwa dotyczy:
a) jednej choroby (której?),
b) całego kalendarza szczepień obowiązującego w 2019 roku,
c) całej populacji,
d) osób przebywających w jednym budynku, np. szkole,
e) osób przebywających w jednym pokoju?

Epidemią której choroby jesteśmy zagrożeni? Dla której choroby poziom wyszczepienia SPOŁECZEŃSTWA jest niższy niż 85%?

pkt czfarty

Procedura przyjęć do publicznych żłobków uregulowana została w ustawie z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3. Zgodnie z przywołaną ustawą warunki przyjęcia są zależne w całości od postanowień statutu danej placówki i nie są w żaden sposób powiązane z sytuacją zdrowotną czy epidemiologiczną w kraju.

Czyżby? Sięgnijmy do przepisów, które przytaczałam w poprzednich aktualizacjach.

Ustawa z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (pogrubienia moje)
Art. 11 ust. 2 pkt 3
Podmiot, który utworzył żłobek lub klub dziecięcy, ustala statut żłobka lub klubu dziecięcego, określając w szczególności warunki przyjmowania dzieci, z uwzględnieniem preferencji dla rodzin wielodzietnych i dzieci niepełnosprawnych;

Czy niepełnosprawność nie jest powiązana z sytuacją zdrowotną?

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku publicznych przedszkoli, których organizacja - w tym zasady przyjęcia - są regulowane w ustawie z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe. Także w przypadku tego aktu prawnego nie znajdziemy żadnego przepisu, zgodnie z którym przy przyjęciu do przedszkola, miałyby być brane pod uwagę przesłanki dotyczące sytuacji zdrowotnej kandydatów.

Czyżbyby?

Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (pogrubienia moje)
Art. 131 ust. 2
W przypadku większej liczby kandydatów spełniających warunek, o którym mowa w ust. 1, niż liczba wolnych miejsc w publicznym przedszkolu, oddziale przedszkolnym w publicznej szkole podstawowej lub publicznej innej formie wychowania przedszkolnego, na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę łącznie następujące kryteria:
1) wielodzietność rodziny kandydata;
2) niepełnosprawność kandydata;
3) niepełnosprawność jednego z rodziców kandydata;
4) niepełnosprawność obojga rodziców kandydata;
5) niepełnosprawność rodzeństwa kandydata;
6) samotne wychowywanie kandydata w rodzinie;
7) objęcie kandydata pieczą zastępczą.

PONAD POŁOWA KRYTERIÓW DOTYCZY SYTUACJI ZDROWOTNEJ KANDYDATÓW! Tylko że kryteria wspierają osoby potrzebujące, zupełnie odwrotnie niżby Panowie chcieli, czyż nie?

pkt pionty

Żartowałam, że żartowałam. Dane pochodzą z USA. Ale Wam ciśnienie skoczyło \:D/

pkt szusty

W trakcie prac nad projektem szczególnie wnikliwej analizie poddano aspekt zgodności proponowanych zmian z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, zwłaszcza w aspekcie dostępu do nauki. Zgodnie z brzmieniem art. 70 ust. 1 Konstytucji - każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa. Tak sformułowana treść przepisu w jednoznaczny sposób prowadzi do stwierdzenia, że prawo do nauki, o którym mowa w Konstytucji dotyczy jedynie nauki w szkołach, powszechnych oraz wyższych, natomiast żłobki i przedszkola nie są objęte przywołanym przepisem. Potwierdzeniem takiej wykładni art. 70 Konstytucji jest wspomniana ustawa Prawo oświatowe, która zawiera odrębne regulacje dotyczące szkół oraz odrębne dotyczące przedszkoli, natomiast regulacje dotyczące żłobków znajdują się w odrębnym akcie prawnym. Proponowane zmiany są zatem w pełni zgodne z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej oraz nie powodują ograniczeń praw czy wolności obywatelskich, a jedynie dają dodatkowe punkty dla tych dzieci, których rodzice realizują powszechny, zgodny z kalendarzem szczepień obowiązek ustawowy.

Eh... No po prostu ręce opadają. Patrzcie mnie na usta: inicjatywa jest niezgodna z Konstytucją nie ze względu na prawo do nauki, ale ze względu na obowiązek nauki. Obowiązek ten dotyczy nie tylko szkół, ale także rocznego przygotowania przedszkolnego, czego projekt nie uwzględnia.

Niezmiennie bawią mnie zapewnienia o wnikliwej analizie zgodności z Konstytucją. Może przypomnę pierwszą wersję projektu udostępnioną na stronie petycjeonline.com. Wprawdzie autorzy petycję usunęli, ale jej treść zachowała się na moim blogu. Więcej o tym, jak doszło do usunięcia tych artykułów, pisałam w poprzedniej aktualizacji.

pkt siudmy

Proponowane zmiany doprowadzą również do zmiany sposobu postrzegania Programu Szczepień Ochronnych, który obecnie dla części społeczeństwa jest przymusem, do tego zagrożonym konkretnymi sankcjami. Proponowany projekt ma zatem na celu ukazanie, że stosowanie się do obowiązujących przepisów niesie ze sobą rzeczywiste korzyści, co w dłuższym okresie czasu może doprowadzić do zmiany sposobu, w jaki są postrzegane w społeczeństwie same szczepienia.

"Wolny" obywatelu, nad którym wisi bacik. Czy dodanie marchewki na kiju i drugiego bacika spowoduje, że polubisz baciki?

i'm gonna rain on your parade

Nadszedł czas na rozwiązanie zagadki.

Ustawa z dnia 24 czerwca 1999 r. o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli
Art. 4 ust. 1
Projekt ustawy wniesiony do Marszałka Sejmu powinien odpowiadać wymogom zawartym w Konstytucji i Regulaminie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej oraz w niniejszej ustawie.

Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 lipca 1992 r. Regulamin Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
Art. 34
1. Projekty ustaw i uchwał składa się w formie pisemnej na ręce Marszałka Sejmu; wnosząc projekt wnioskodawca wskazuje swego przedstawiciela upoważnionego do reprezentowania go w pracach nad tym projektem.
2. Do projektu ustawy dołącza się uzasadnienie, które powinno:
1) wyjaśniać potrzebę i cel wydania ustawy;
2) przedstawiać rzeczywisty stan w dziedzinie, która ma być unormowana;
3) wykazywać różnicę pomiędzy dotychczasowym a projektowanym stanem prawnym;
4) przedstawiać przewidywane skutki społeczne, gospodarcze, finansowe i prawne;
5) wskazywać źródła finansowania, jeżeli projekt ustawy pociąga za sobą obciążenie budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego;
6) przedstawiać założenia projektów podstawowych aktów wykonawczych;
7) zawierać oświadczenie o zgodności projektu ustawy z prawem Unii Europejskiej albo oświadczenie, że przedmiot projektowanej regulacji nie jest objęty prawem Unii Europejskiej.

Wiemy zatem, że 6 grudnia 2018 roku projekt ustawy został złożony na ręce Marszałka Sejmu. Wiemy również, że wraz z projektem powinno być złożone uzasadnienie. Pytanie, czy uzasadnienie, które właśnie pokrótce sobie omówiliśmy, rzeczywiście razem z projektem zostało złożone? Ponieważ miałam wątpliwości, zapytałam u źródła. Oczywiście za grzeczne pytanie zostałam natychmiast zaatakowana. Odpowiedź w końcu się pojawiła, trochę obok tematu, ale dla mnie wystarczająca. Nie trudźcie się przeglądaniem źródła - wiecie już przecież, że Szczepimy, bo myślimy słyną z usuwania niewygodnych komentarzy.
Rysunek 19
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Jest zatem tylko jedno uzasadnienie - potwierdzone info. Lecz czy zwrócił ktoś uwagę na przypisy, które znajdują się na drugiej stronie?
Rysunek 20
źródło: www.facebook.com/SzczepimyBoMyslimy
Panowie przytaczają dane statystyczne, których stan sprawdzili 16 stycznia 2019 roku. Jak więc uzasadnienie to mogło być złożone 6 grudnia 2018 roku wraz z projektem, hm?

Czy projekt został złożony bez uzasadnienia, czy uzasadnienie zostało złożone, a to jest jego kolejna poprawka, źle to świadczy o autorach, z których jeden jest radcą prawnym. Od blisko dwóch miesięcy próbują uzyskać oficjalne pozwolenie na start. Chyba sobie jeszcze poczekamy.

Wracając do USA, może znowu żartowałam? Chyba po prostu musicie sami sprawdzić :)
comments powered by Disqus